Spółki komunalne nareszcie racjonalne, oszczędne i przyzwoite? A EPEC? Czas decyzji!

763
Wyświetleń

Część II zaczyna się  znakami zapytania.  Na  wstępie  dwa zdania „przechodzące” z części poprzedniej: „A prawdziwe kłopoty już nie tylko pukają, lecz wyważają drzwi” i „Nie uciekniemy od zasadniczego problemu Miasta, który długo traktowany bezczynnie, eksplodował w roku bieżącym (2015)”.

Czy są to przesadne stwierdzenia? Ocena należy do Szanownych Czytelników.

Kłopoty i problem Miasta, a nade wszystko jego mieszkańców, instytucji i przedsiębiorców  związane są z funkcjonowaniem systemu ciepłowniczego. Przeszedł on długą drogę rozwojową od ogniska w pieczarze poczynając. Uniwersalnymi pozostają straty ciepła, wówczas i dzisiaj.

Kolejny raz przepraszam za obszerność materiału. Kumuluję jednak w nim to, co powinno być zawarte w działaniach samorządu, jako zadanie roku czy kadencji. Poza nielicznymi wyjątkami milczą elbląskie media, które wolą tematy „bezpieczne”. Występuję więc jako  „wielokrotność  w jednym” , przy wsparciu autorów opracowań ciepłowniczych, na które się powołuję. Ich autorytetu nikt nie podważy.  No to  „kawa na ławę”.

EPEC jest częścią elbląskiego systemu ciepłowniczego, który dzisiaj wymaga całościowego oglądu.

Podczas dyskusji lat 2013-15  dominował emocjonalno-krytyczny stosunek do spółki. Krytyka  uzasadniona, bo apanaże nieuzasadnione, niemniej jednak spłaszczało to przyszłościową perspektywę ciepłownictwa.

Oddaję honor tym, którzy zaniepokojeni kryzysem ciepłownictwa, mimo mściwości wobec nich, anonimowo i imiennie-alarmowali. Bardzo dokładnie przewidzieli wyniki kontroli doraźnej UZP z listopada 2015r. Ustawa o zamówieniach publicznych została naruszona. Cóż, chodziło o drobne 20 mln złotych unijnych pieniędzy. Kąsek. Opis przedmiotu zamówienia na modernizację „pasował”  jednej firmie. Jakiej? Zgadliście Państwo. Całość jest klęską, ale już słyszę, że to krasnoludki nocą wtargnęły do Twierdzy i popełniły „omyłkę, dokonaną nieroztropnie” oraz  „niezamierzony błąd pisarski” ( dosłowne zapisy z zastrzeżeń Zamawiającego do naruszeń wskazanych w Protokole). Trudno zachować równowagę. Mam też w pamięci wiele stron moich przewinień, jak to obniżałem autorytet załogi. Kto teraz wytłumaczy załodze załamanie autorytetu? – powstające  nie podczas prac w terenie.

Protokół kontroli może pobudzić lawinę.

Jaka była przyczyna opisu zamówienia pod jedną firmę? Nie rozwijam. Nie powstrzymywała też możliwość zwrotu 20 mln unijnych pieniędzy? Co tam mieszkańcy-zapłacą. To epidemia, nie choroba. Dokumenty kontroli z nieuwzględnionymi zastrzeżeniami Zamawiającego czyli EPEC-u ( do Prezesa UZP i Krajowej Izby Odwoławczej)   znajdują się w Mieście. Proces odpowiedzialności powinien być szeroki. Czy nasza miejska procedura już została uruchomiona? W przejrzystym samorządzie na drugi dzień po otrzymaniu Protokołu powinny zostać odebrane klucze od gabinetów. Natomiast oceny kontrolne, wszystkie, tak jak spółki, są własnością mieszkańców. Tylko jawność jest najlepszą profilaktyką. Nie trzeba wyważać  drzwi; wystarczy podejrzeć  c.d.  słupskiej konsekwencji: „Miejskie spółki w Słupsku pod większą kontrolą”.

Jestem jednak realistą. Nieprawdopodobne, ale nie zdziwię się, gdy usłyszę, iż wnikliwy organ nadzoru przydzielił kilkudziesięciotysięczną nagrodę za nieprzyjemności kalumnii ze strony „wroga publicznego”.

Rozróżniam dwa okresy na przestrzeni ostatnich 10 lat elbląskiego „ciepła”.

I- lata 2005-2010 i II- 2011-2014 z wejściem na 2015 rok. Zdecydowanie się różniące.

Co do lat 2005-2010: to  Miasto, z zakrętami, ale prowadziło politykę ciepłowniczą. Było   w tym miejsce dla Prezydenta, radnych, mieszkańców. Również  dla ciepłowników, tych pracujących i będących już poza. Przewodniczący RM był w RN EC. A zastępca ds. technicznych EC w RN EPEC-u. Nie podjęto jednak rozwiązań systemowych. Uśpiono się dosyć niskimi cenami energii cieplnej.

Pojawiła się  idea  rozbudowy ciepłowni Dojazdowa  i budowy nowej elektrociepłowni opalanej biomasą. Inwestor prowadził prace rozpoznawcze. Nie podtrzymywane, zanikły.

Ciekawe były „podchody” w EPEC-u  odnośnie weryfikacji systemu wynagradzania oraz aktualizacji układu zbiorowego pracy. W 2008 r. Zarząd zlecił zadanie gdańskiej firmie; koszt -65 tys. złotych. Ileż to razy? – próbowałem zapoznać się z opracowaniem. Bezskutecznie.  Ci, którzy widzieli, przekazują : „trzeba by było odchudzić niektóre stanowiska”. Jeżeli nie o to chodzi, to oczekuję na dokument i przyznam, iż nie miałem racji.

Okres I kończy największa, jak dotąd, publiczna dyskusja o stanie i przyszłości elbląskiego „ciepła”. Wypowiadali się radni PiS, PO, SLD i mieszkańcy. W sprawie propozycji prezydenta Henryka Słoniny odnośnie sprzedaży 75 % udziałów EPEC. Nie byłem wówczas radnym, ale aktywnie byłem przeciw. I to był błąd. Nie taki diabeł straszny. Specjaliści z  URE udowadniają,  że związek produkcji i przesyłu to niższe koszty funkcjonowania instytucji ciepłowniczych.

Nawiązując do elbląskiej kosztownej modernizacji lat 2013-15, prowadzonej z marszu. Z pewnością strategiczny właściciel robiłby to mądrzej.

Prywatyzacja spółki jest nadal postrachem dla „nadbudowy”.

Zaistniał w 2010 r. ciekawy postulat radnego PO Jerzego Wcisły dot. powołania Zespołu ds. Bezpieczeństwa Energetycznego w mieście, z udziałem ekspertów z zakresu ciepłownictwa, radnych  i największych odbiorców ciepła. To była dobra propozycja. Do niej powrócę, mimo iż na Zespoły (tak jak Pan Stefan Rembelski) mam uczulenie.

Obecnie bowiem Ratusz nie ma żadnej struktury ciepłowniczej. W programach wyborczych  zapowiadano utworzenie instytucji Inżyniera Miasta. Nie powstała. Odpowiedzialność Miasta za ciepłownictwo zawędrowała więc do spółki.  Polityka spółki ciepłowniczej stała  się dobra dla… kogo?

Nastąpił II okres- New Deal ( 2011-….). Erę  nowego menedżeryzmu opisałem w części I. Powiązania partyjne i inne zamiast kompetencji i doświadczenia, prowadzące do wzrostu znaczenia koterii. Symbolem otwarcia stała się słynna Skoda Superb- artykuł pierwszej potrzeby. I tak blichtr „zarządzania”, na czynszach elblążan, dotrwał i ma się dobrze.

Zanikła dyskusja, zarówno w sprawach bieżących „ciepła”, ale strategicznych. Kluby radnych- spasowały. Inspiracje ze strony rzesz mieszkańców, płacących coraz więcej, ale i ciepłowników domagających się aktywnych działań- nie skutkowały.

Na planie pierwszym znajdują się straty ciepła i nieefektywność w ich ograniczaniu. Nie istniejące do niedawna informacyjnie. Na posiedzeniu KGM w dniu 28 kwietnia 2015r. okazało się, że: rok 2008 to-15,9%; 2009-15,65%; 2010-14,5%; 2011-15,00; 2012-15,6%; 2013-14,2%; 2014-14,7%. Przypadkowo dowiedziałem się, że lata 2006 i 2007 –po 13,5%. Paradoks. W miarę realizacji wielomilionowych modernizacji straty rosną, utrzymują się lub nieznacznie zmniejszają. Za rok 2014 oznacza to, że z 60 mln złotych wpłaconych do EC za sprzedane nam ciepło, ok. 9 mln to „para, która poszła w gwizdek”. W latach poprzednich niewiele mniej.  Zapłacić trzeba, i to nas płatników „rola”.

Płacimy za całość strat.

Specjaliści z URE uważają że „koszty strat ciepła, które wykraczają powyżej 12% strat przesyłanego ciepła, nie powinny być uwzględniane jako koszt uzasadniony”. Wtedy zabrakłoby pieniędzy na rozrzutność „sponsoringową”.  Odsyłam do: Biuletyn URE, 04/2010, Paweł Bogusławski, „Wybrane aspekty przesyłania i dystrybucji ciepła w świetle przepisów prawa”. Jest tam  ostrzeżenie przed samouwielbieniem wobec zestawów preizolowanych i o wymogu zegarmistrzowskich warunków  ich montażu.

Dla maluczkich są  tłumaczenia przyczyn: rozproszenie sieci, jej przewymiarowanie, brak Dziadka Mroza (ciepłe zimy), że w gigadżulach straty ocenia się inaczej( straty bezwzględne). Przytaczam ponownie Biuletyn URE 04/2010, s.5: „jednakże w celu dokonania oceny lub porównania ilości traconego ciepła, należy posługiwać się pojęciem straty względnej”. Oznacza to, że 14,7 % w 2014r. to 14,7%. Zimy są łagodne też gdzie indziej, a np. Dąbrowa Górnicza ograniczyła straty do 10%. Natomiast my mamy 192 km sieci, z której aż 86 km to sieci preizolowane , które powinny znacząco zmniejszyć straty. Tak nie jest i meandry niepowodzeń należałoby wyprzedzająco zbadać, przed radosnym wyrzucaniem pieniędzy płatników. Odsyłam dalej do moich pytań do RN EPEC.

W kontekście modernizacji sieci porównawcze dane. Ongiś ciepło było w miarę tanie i nie budziło tak powszechnego oburzenia jak dzisiaj. Ale i spółka była racjonalna. Rok 2010 kończyła wynikami: zysk- 3,8 mln; zobowiązania długoterminowe-brak.

A efekty New Dealu?

Za rok 2014: zysk-plan 895 tys., wyk. 224 tys.; zobowiązania długoterminowe(kredyty, pożyczki, itp.)- ponad 31 mln. To wszystko  w sytuacji, przytaczam  określenia, horrendalnie drogiego ciepła. Płacą mieszkańcy, samorząd za swoje instytucje (szkoła średnio płaci rocznie 100tys.), a także przedsiębiorcy. Polecam: Pan Piotr Opaczewski, „EPEC, czyli Elbląskie Przedsiębiorstwo Ekstremalnych Cen”.

Zobowiązania długoterminowe to efekt podpisanej w końcu 2012 r. z NFOŚiGW umowy „Modernizacja miejskiego systemu ciepłowniczego w latach 2013-2015”. Koszt 43 mln. Z tego 20 mln Unia, 23 mln (z pewnymi zmianami) to EPEC, czyli znowu my-mieszkańcy. Wspomniane 20 mln unijnych środków było właśnie przedmiotem kontroli UZP. Technicznie to wymiana 11 km rurociągów kanałowych na preizolowane wraz z infrastrukturą towarzyszącą. Pozornie atrakcyjna operacja. Nakazująca jednak ostrożność wobec obciążeń  w spłacie kredytów przez elblążan. A  nade wszystko znalezienie odpowiedzi na pytanie: jak to się dzieje?- że mimo istnienia wówczas już 75 km sieci preizolowanych, straty właśnie w 2012 r. były najwyższymi- 15,6%. Biorąc pod uwagę istniejącą wówczas sieć preizolowaną – powinny oscylować wokół 10%.

Jakie przyczyny więc zaistniały i jakie błędy popełniono dotąd?

Ciepłownicy od kilku lat urealniali swoje poglądy dotyczące sieci preizolowanych, i szczególnych wymogów ich montażu. Podkreślali też,  że rury kanałowe, prawidłowo eksploatowane, mogą służyć wiele lat. „Jeżeli rurociąg jest w dobrym stanie technicznym ,to jego wymiana tylko z tytułu nadmiernych strat ciepła jest nieopłacalna ekonomicznie”.

Słyszałem o złym stanie naszych rurociągów. Poprosiłem  o dokumentację powykonawczą czyli prezentację otworów i korozji zdemontowanych rur „kanałowych” pociętych na kilkumetrowe odcinki ( Mickiewicza-Żeromskiego). Wykonanie zdjęcia z opisem to sprawa prosta, i oczywista. Odpowiedź: „nie mamy takiej dokumentacji”. Rury poszły na złom.

Z zazdrością czytam publikację Panów Waldemara Szulca i Pawła Uznańskiego – Prezesa i Głównego Inżyniera PEC w Bełchatowie. Tak, są jeszcze takowi  w prawdziwym tego słowa znaczeniu. To kopalnia wiedzy. Polecam: „Sieci ciepłownicze preizolowane –spokój do emerytury czy bomba zegarowa?” i odsyłam do polskiego autorytetu ciepłowniczego: Anna Kręcielewska „Systemy preizolowane w sieciach ciepłowniczych-ocena stosowanych rozwiązań z perspektywą około 30 lat eksploatacji-punkty krytyczne”.

Obowiązkiem decyzyjnym w roku 2012 było drobiazgowe zważenie wszystkich „za” i „przeciw”, a głównie tego, jak modernizację odczują  korzystający z „ciepła”. Do 23 grudnia 2015 r. tliła się we mnie iskierka oczekiwań, że Rada Nadzorcza miała jakiś wpływ decyzyjny na  najpoważniejszą inwestycję miejskiego  ciepłownictwa (pomijam EC).

Wcześniej bowiem wystąpiłem do Przewodniczącego RN EPEC, powołując się zresztą na ugodę zawartą ze spółką i zapowiadając publikację o aspektach elbląskiego ciepłownictwa, o udostępnienie mi stanowisk i opinii RN dotyczących:

1.Podjęcia  decyzji o przystąpieniu w 2012 r. do realizacji projektu modernizującego sieć ciepłowniczą z analizą dotychczasowych niepowodzeń w ograniczaniu strat;

2.Dokumentów   z ostatnich lat skierowanych do organu właścicielskiego, wyrażających zaniepokojenie RN i Zarządu spółki polityką cenową EC Kogeneracja, ale i zawierających propozycje rozwiązania tego niełatwego problemu;

3.Przewidywanych (orientacyjnie) do 2020 roku działań inwestycyjnych spółki wraz z ich kosztami, źródłami  pozyskania środków oraz wpływem inwestycji na koszty ciepła dla mieszkańców, mieszczące się w zasięgu spółki,

  1. Inne ( zysk i „sponsoringi”).

Iskierka zgasła.

Odpowiedź uzyskałem właśnie 23 grudnia. Iskierka zgasła. Krótko: „dokumentacja ta to materiały strategiczne i nie ma możliwości ich udostępnienia”. Top Secret! Streng geheime! Sowierszenno siekrietno! Wywiady całego świata bowiem rozpracowują, jak u nas przydziela się wysokie  nagrody za co… kto wie? A może jak przeprowadza się przetargi dla jednego?  Spółka na mocy przyjętej ugody powinna przedstawić swój punkt widzenia. Ja się zapytałem.  Zero merytorycznej odpowiedzi. Nie mam  zaufania do organu nadzoru nad strategiczną spółką komunalną. RN mogłaby przynajmniej zapoznać się z „Założeniami do Planu Zaopatrzenia  w ciepło…” i coś zapozorować na odczepnego.

A sytuacja na przełomie 2015/2016 wygląda następująco:

-b. wysokie ceny ciepła;

-straty ciepła, mimo kosztownych inwestycji,  ulegające niewielkim zmianom( 9 mln złotych corocznie idzie w „gwizdek”)

-spółka zadłużona najwyżej w jej historii;

-zmniejszająca się systematycznie sprzedaż ciepła ; z 1821 TJ w 2010 r. do 1436 TJ w 2014r.;

-bezradność i niemożność wobec EC Kogeneracja w celu powstrzymania proponowanych przez nią  podwyżek produkowanego ciepła;

-stało się; podwyżka cen ciepła przez EC Kogeneracja na 2016 rok( kolejne lata-pewnie też).

Miasto (EPEC) nie ma długoterminowej umowy z EC na dostawy ciepła;

-nie ma dostępnego ( m.in. dla radnych) programu oszczędnościowego w EPEC. Wskazuje się jedynie na Program Dobrowolnych Odejść;

-nie ma pomysłu, co dalej ? (wniosek z odpowiedzi RN EPEC). Po prostu trwać.

Powiedzmy sobie szczerze, filozofia trwania byłaby wygodna dla wielu. Bo pryncypialne podejście do „ciepła” w Elblągu oznacza rewolucję. Ryszard Klim mógłby więc przestać mącić. Oddaję w takim razie głos „Założeniom do planu zaopatrzenia  w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe dla Gminy Miasta Elbląg”, przyjętym w połowie ub. roku.

Znaczące jest podkreślanie w dokumencie spraw „nie technicznych”. Do tego nawiązuję, bo niepokoi mnie  widoczny brak refleksji nad fiskalizmem inwestycyjnym. „Mieszkańcy zapłacą za wszystko” , a plasujemy się przecież w końcówkach rankingowych poziomu życia. Człowiek lewicy, niezależnie od tego, jaka ona jest, obok entuzjazmu nad inwestycją, musi przeciwdziałać ciągotom liberalnym do maksymy „radź sobie człowieku sam”.

Głównym celem gospodarki energetycznej Elbląga ( obok polepszenia jakości powietrza i utrzymania bezpieczeństwa energetycznego) ma być : „Akceptacja społeczna działań gminy w zakresie energetyki, a w tym dążenie do najniższych kosztów ponoszonych za nośniki energetyczne”. Akceptacji społecznej dla sytuacji w elbląskim ciepłownictwie i „troski” o najniższe koszty nie ma. Czy się mylę?

I jeszcze: „Zaproponowane warianty rozwojowe muszą spełniać następujące kryteria: minimalizacja kosztów ciepła dla mieszkańców przy konieczności poniesienia dużych nakładów inwestycyjnych”.

Bardzo mocno podkreśla się monitoring kosztów, a w tym: „porównanie średnich cen zakupu ciepła przez odbiorcę mieszkaniowego dla najbardziej powszechnej taryfy w Elblągu …na tle 10 wybranych miast o podobnej liczbie mieszkańców i wielkości systemu ciepłowniczego”.

Wieloletnie bezczynności stwarzają  ryzyko sięgnięcia głębiej do naszych kieszeni. Jak widzą autorzy „Założeń” przyszłość elbląskiego ciepłownictwa?

„Z powodu wyeksploatowania obecnego układu technologicznego, wytwarzającego w skojarzeniu energię elektryczną i ciepło w elektrociepłowni, należącej do spółki Energa Kogeneracja konieczna będzie w najbliższych latach gruntowna modernizacja tego źródła lub też budowa nowego źródła ciepła. W związku z powyższym należy podjąć działania koncepcyjne”.

Alternatywne  warianty rozwojowe:

-budowę przez EPEC kogeneracyjnego bloku gazowo-parowego o mocy 140 MWt ;

-ogłoszenie przetargu na dostawę ciepła, celem pozyskania inwestora, który wybuduje nowe źródło ciepła o mocy 120 MWt ( w tym wariancie EPEC rozbudowałby ciepłownię Dojazdowa o jednostkę kogeneracyjną o mocy 20 MWt spalającą biomasę (OZE) ;

-budowę przez Spółkę Energa Kogeneracja bloku gazowo-parowego o mocy 115MWt (pozwolenie na budowę do końca 2017r.) przy równoczesnej rozbudowie ciepłowni Dojazdowa o jednostkę kogeneracyjną o mocy 30 MWt spalającej biomasę, która będzie pracowała jako źródło podstawowe ( osiągnięcie docelowej mocy 70 MWt).

Tyle „Założenia”.

Dla mnie inwestycyjny udział EPEC-u to futurologia . Wszystkie warianty inwestycyjne  to jednak lata; no i ktoś będzie musiał za to zapłacić. W zasięgu mieszkańców  znajdują więc się koszty „ciepła” – 100zł/ GJ i więcej.

Czy nie warto wrócić do pomysłu zbycia udziałów EPEC-u ? Pomysłu trudnego na wejściu, bo spółka zadłużona ( 31 mln), a jeszcze ewentualny zwrot środków unijnych (20 mln). Niezależnie od prac koncepcyjnych, musi powstać program restrukturyzacyjno oszczędnościowy EPEC-u, godny otrzymywanych apanaży. Efekt- znaczące obniżenie kosztów funkcjonowania. Także przy pomocy organu właścicielskiego, bo np. podatek od nieruchomości  wynosi 4% czyli prawie 4 mln rocznie; EPWiK-1 %. Zadanie „zaciśnięcia pasa” może się nie mieścić w umiejętnościach „zarządzających”; trudno sobie odjąć. Istnieją inne  rozwiązania.  Takie jak kontrakt menedżerski, zarządzanie menedżerskie, długoterminowy leasing.

Dochodzą informacje (to ciągle wiedza spod półki; nasza specjalność) o możliwości powierzenia specjalistycznemu podmiotowi zadania dokonania oceny i wyboru drogi rozwojowej w „cieple”. Ale i słuchy, że rozgrywającym w temacie ma być …EPEC. Nie odrobiliśmy lekcji ?

O przyszłości ciepłownictwa w Elblągu powinni decydować: organ właścicielski, radni, przedstawiciele ciepłowników, ci będący poza, ale i z EPEC-u i EC, a merytoryczną pomocą ma służyć wybrany i sprawdzony  podmiot dokonujący specjalistycznych ocen i analiz. Jest to powrót do pomysłu z 2010 roku. Co nie oznacza, iż  zasadnicze dokumenty modernizacji, inwestycji, kosztów, nie powinny przechodzić przez struktury Rady Miejskiej (komisje, sesje, debaty).

Pokusiłem się o próbę diagnozy.

Recepta powinna powstać w przedstawionej wyżej  formule. Ożywię temat interpelacyjnie, wnioskowo, a także przedstawię razem z radnymi mającymi podobne poglądy- inicjatywę uchwałodawczą dotyczącą problemów ciepłownictwa Elbląga. Także  i innych spółek miejskich. To będzie szansa dla wszystkich radnych, niezależnie po której stronie sali obrad się znajdują, do zakopania toporów i wspólnego pochylenia się nad rzeczą najważniejszą dla mieszkańców i reprezentującą ich Radą Miejską. Tym samym do poprawy nadwątlonego minionym rokiem autorytetu.

Wydaje mi się, że jako radny odpracowuję  wyborcze zaufanie. Widzę społeczne wsparcie, i to nadal dopinguje.

Rok 2015 nie był rokiem decyzyjnym. Czas to zmienić. Inaczej w roku wyborczym 2018 podniesione zostanie  larum: nie zrobiliście nic, aby powstrzymać wzrost kosztów  ciepła; także wody i ścieków; nie przeprowadziliście restrukturyzacji spółek miejskich.  To wygodne hasła dla pretendentów. I tym mają szanse przekonania. Oczekiwania społeczne są powszechne. Pozbawiliśmy się chyba instynktu samorządowego. Nie pomoże nawet finał „tramwajów” na 12-tego Lutego czy wiadukt na Zatorze. Być może też w grudniu 2016 usłyszymy, iż spółka obniża ceny znowu o 0,36 % na 2017 r., ale nie ma wpływu na EC. Elblążanie mogą wybuchnąć śmiechem, który dla polityków jest rzeczą najgorszą.

Kończąc, przywołuję zdania ze znakami zapytania ze wstępu. Ocenę, czy są one zasadne, zostawiłem Szanownym Czytelnikom.

Ryszard Klim

Spółki komunalne nareszcie racjonalne, oszczędne i przyzwoite? A EPEC? Czas decyzji!

O Autorze
-

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>