Skandal! W takim stanie chora kobieta została wypisana z elbląskiego szpitala

23228
Wyświetleń

Jak informuje nasza Czytelniczka, starsza kobieta w bardzo złym stanie została wypisana z jednego z elbląskich szpitali. W sieci pojawiły się zdjęcia obrazujące otwarte rany chorej i apel o nagłośnienie sprawy.

Ta informacja bulwersuje i zajmujemy się tym tematem. Wczoraj w Internecie pojawiły się zdjęcia kobiety, z otwartymi ranami – odleżynami, która została wypisana z jednego z elbląskich szpitali.

– To teściowa mojej siostry. Jest po udarze. W takim stanie wypisano ją ze szpitala. Obecnie jeździmy karetką po mieście bo dwa szpitale odmówiły jej przyjęcia – alarmowała Czytelniczka.

W trzech szpitalach, kobieta po udarze, nie znalazła pomocy w sprawie odleżyn. Rodzina pacjentki słyszała od pielęgniarek i lekarzy, że kobieta jest za ciężka, zbyt otyła, aby ją ciągle przewracać.

- Pojawiły się odleżyny na dolnej części pleców i piętach. Potężne rany do samych kości – mówi synowa pacjentki.

Wszystko zaczęło się dwa miesiące temu, gdy kobieta – po udarze została przewieziona do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu.

- Mama doznała udaru i trafiła do tego szpitala. Ponieważ jest osobą bardzo otyłą, dość szybko pojawiły się odleżyny. Zwracaliśmy na to uwagę, jednak słyszeliśmy od personelu, że mama jest za ciężka i nie dają rady stale jej obracać – mówi kobieta. – Zaczęliśmy robić to sami, z mężem i córką. Jednak odleżyny stawały się coraz większe.

Kobieta dodaje, że w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Elblągu, zamiast udzielić chorej kobiecie opieki chirurgicznej, skierowaną ją z zaawansowanymi odleżynami do Szpitala Miejskiego przy ul. Komeńskiego.

- W Szpitalu Miejskim faktycznie zajęto się odleżynami mamy i je zaleczono. Mama trafiła do domu. Jednak pojawiły się wówczas problemy z nerkami. Trafiła więc do szpitala El-Vita. Tam niestety znów odleżyny się pojawiły. Ten sam problem – mama jest za ciężka aby personel ją stale przekładał. Znów robiliśmy to sami. Kiedy ponownie prosiliśmy o interwencję chirurga, dowiedzieliśmy się, że takiego specjalisty w szpitalu nie ma – mówi kobieta. – Mama tam leżała praktycznie w jednej pozycji, z tymi ranami, często w wymiocinach. Ponownie sami się tym zajmowaliśmy.

Ze szpitala EL Vita kobieta ponownie trafiła do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu. Tam, po długim oczekiwaniu, w końcu pojawił się chirurg.

- Stwierdził, że tam jest martwica i zaczął „na żywo”, bez znieczulenia, wycinać jego zdaniem martwe części ciała – opowiada kobieta. – Mama straszenie krzyczała z bólu.

Kobieta, po tej interwencji chirurgicznej, ponownie trafiła do El Vity. Po leczeniu wypisano ją do domu, oczywiście z odleżynami.

- Zatrudniliśmy pomoc pielęgniarką dla mamy. Jednak pielęgniarka stwierdziła, że w warunkach domowych nie da się opanować ran i odleżyn – mówi kobieta.

Pacjenta trafiła ponownie trafiła do Szpitala Miejskiego, gdzie przez 14 dni leczono odleżyny.

- W poniedziałek otrzymaliśmy telefon ze szpitala, że mama zaraz zostanie przywieziona karetką do domu – mówi kobieta. – Kiedy zobaczyliśmy w jakim jest stanie, zaczęliśmy ponownie jeździć po szpitalach. Mama nadal miała potężne rany. Niestety Wojewódzki Szpital Zespolony i Szpital Miejski odmówiły przyjęcia. Więc znów trafiła do szpitala El Vita.

W tej bulwersującej sprawie wysłaliśmy pytania do trzech elbląskich szpitali. Oczekujemy na wyjaśnienia.

Widzisz coś niepokojącego? Coś Cię denerwuje, drażni, masz jakiś problem? Pisz do nas na adres: faktyredakcja@gmail.com . Każdemu gwarantujemy anonimowość!

Skandal! W takim stanie chora kobieta została wypisana z elbląskiego szpitala

O Autorze
-

7 komentarzy

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • anuubis
    Odpowiedz

    Mam kilka uwag. Po pierwsze, odleżyny nie robią się w tydzień. A takie wymagają wielu miesięcy. W trakcie których chora była zapewne w domu. Pod opieką troskliwej rodziny. Która jakoś nie zapobiegła rozwojowi odleżyn tej wielkości i głębokości. Po drugie, chirurg odcinający „części ciała” kojarzy mi się z fantastyką. Zwłaszcza ten fragment z krzykami bólu – martwica nie jest unerwiona. Wreszcie, rozumiem, że autorka tekstu ma pisemną i świadomą zgodę pacjentki na publikację danych szczególnych, czyli obrazów mówiących o jej stanie zdrowia. Jako, że pierwotnie opublikowała to w portalu społecznościowym, ustalenie danych chorej zajmuje kilka minut… A gdzie RODO i kary po 20 milionów euro? Redakcja sprawdziła to przed publikacją? Kolejna g…burza rozpętana przez niewydolną opiekuńczo rodzinę, chcącą starszą osobę na stałe zameldować w szpitalu…

    • dfgsdf
      Odpowiedz

      Kolejny mądry klikacz klawiatury. Mam w rodzinie osobę która wymaga stałej opieki i nawet nie zdajesz sobie sprawy ile to wymaga wysiłku a co dopiero z ciężką osobą z takimi przypadkami… Najlepiej jest klikać w klawiaturkę i odważnie pisać „niewydolna rodzina”

    • Agnieszka
      Odpowiedz

      Wczoraj pochowaliśmy Tatę, po 5-cio miesięcznej hospitalizacji – dzięki fantastycznej służbie zdrowia. Zaczęło się od endoprotezy stawu kolanowego. Można by ksiązkę napisać o tym wszystkim, co go spotkało podczas pobytu w szpitalach i jak został skrzywdzony. Boże, że to się dzieje na prawdę…. I najgorsze, że to się dzieje za nasze pieniądze Kilka dni po operacji trafił z niewydolnością oddechową do drugiego szpitala, gdzie podczas pierwszego dnia pobytu i instalacji rurki tracheostomijnej zdiagnozowano guza w przełyku ( o czym oczywiście został poinformowany – kompletnie się załamał). Faszerowany morfiną po kilkunastu dniach przechodzi zapalenie jelita, później zarażony wieloma szpitalnymi bakteriami (gronkowiec, pałeczka ropy błekitnej itd.) odesłany ponownie do pierwszego szpitala na ortopedię pod pretekstem zaleczenia nogi i z deklaracją ponownego przyjęcia. Na ortopedii praktycznie juz się nie podnosi z łóżka, przechodzi zapalenie płuc, personel medyczny przygotowuje nas na najgorsze – Tata kilka dni nieprzytomny. Jakimś cudem wychodzi z najgorszego, ale już niestety nie wstaje. Zaczynają pojawiać się odleżyny. Dopiero po mojej interwencji dostaje materac ortopedyczny, ale niestety już za póżno. Oddział laryngologiczny odmawia ponownego przyjecia (mimo wcześniejszych deklaracji), zalecając leczenie ambulatoryjne za kilka tygodni wiec jako zbędny balast zostaje przewieziony do lokalnego szpitala, gdzie usłyszeliśmy, że jak się nam nie podoba, to możemy zabrać go do domu lub do hospicjum. Wysyłam pismo do szpitala, gdzie odmówiono mu przyjęcia (bardzo ostre – dotyczące wszystkiego tego złego, co mu zrobiono podczas pierwszego pobytu). Po dwóch dniach otrzymuję odpowiedź od rzecznika szpitala, że zostanie ponownie przyjety na oddział laryngologii. I faktycznie, zrobiono wiele, aby zatrzeć opinię po pierwszym pobycie, ale niestety odleżyny były tak olbrzymie, że stały się poważnym zagrożeniem, Tym razem przeprowadzono pełną diagnostykę, dwa czy trzy razy gastroskopię – bo sami specjaliści nie mogli uwierzyć, ze jednak tego guza nie ma i Tata nie ma żadnego raka. Po 1,5 miesiąca w stanie średnim trafia ponownie do tegoż samego lokalnego szpitala na oddział chirurgii celem zaleczenia odleżyny. Po 2-3 dniach pobytu lekarze podczas obchodu informują Tatę, ze noga będzie amputowana. Wcześniejsze opinie ortopedów mówiły, ze konieczna jest kolejna operacja stawu kolanowego, ale z uwagi na odleżynę jest to w tym momencie przeciwwskazane. Idę kolejnego dnia do ordynatora i pytam, a on odpowiada: a po co mu ta noga. Po półgodzinnej rozmoiwe dochodzi do wniosku, że nie ma wskazań do amputacji, ponieważ nic tam nie ropieje itd, ale oczywiście Tacie już powiedzieli. kolejny raz załamanie nerwowe. Przeżył jeszcze dwa tygodnie od tego momentu. Znów go zaczęli faszerować jakimiś narkotycznymi lekami. Okazało się, ze przez 8 dni się nie załatwiał, a oni tylko odpisywali w karcie i nic z tym nie robili. To, co on biedny przeszedł, ile cierpienia, bólu i upokorzenia. Brak mi słów, aby to wszystko wyrazić i sensownie opisać. Wyć mi się chce.

  • robert
    Odpowiedz

    Po pierwsze tyle nie żrać, ale nie wytłumaczysz niektórym. I sie nie dziwie pielegniarkom bo lekką osobe nie jest łatwo obrócić gdy ona nie pomaga itp. Sama sobie jest winna

  • Twój nick
    Odpowiedz

    To mi wygląda na cukrzycową stopę a nie zadne odleżyny. Przez lata zaniedbana i nie leczona cukrzyca nie daję się wyleczyć w 14 dni.. To jest wina rodziny i właścicielki tego ciała ze doprowadzili do takiego bardzo ciężkiego stanu.. Udar jest tego dodatkowym nastepstwem.

  • kokomo
    Odpowiedz

    Ja się pytam jak można dopuścić do tak monstrualnej otyłości co jak widać zagraża życiu. Przecież ta osoba sama nie chodzi do sklepu lub do kuchni. Ktoś ją źle karmi. Należy skierować ją do prywatnego szpitala , gdzie mają łóżka i obsługę dla leżących monstrualnie otyłych. Pieniądze na szpital póki co zbierać na stronie „pomagam”. Trzymam kciuki za starszą panią i jej rodzinę.

  • Tater-Water
    Odpowiedz

    Do takiego doglądania ludzi konieczne są ,,maty” pneumatyczne, albo hydrauliczne, do rytmicznego uciskanie kończyn, aby wyciskać krew z nóg. Potem dopłynie nowa świerza krew, i dotleni i wzmocni, i odbuduje rany. Otłuszczenie bardzo zwiększa problem.
    Łóżka z obracaniem pacjentów są, niedoskonałe, ale pomocne. W chospicjum mogą mieć dużo lepsze warunki.