Saneczkarze niemile widziani na Górze Chrobrego? Obsługa przepędziła dziecko

4058
Wyświetleń

„Jak tam wejść”? – zastanawiał się ojciec 10-letniego chłopca, z którym postanowił wybrać się we wtorek na sanki, na Górę Chrobrego. Tu jednak pojawił się problem, bo wejścia dla saneczkarzy nie ma. Inny rodzic skarży się, że obsługa stoku przepędziła Jego i córkę ponieważ również chcieli zjeżdżać na sankach.

Jak informuje nas Czytelnik, Góra Chrobrego najwyraźniej niezbyt przychylnie patrzy na te osoby, które chcą pozjeżdżać na sankach.

- Syn chciał koniecznie zjeżdżać na sankach z tego wzniesienia. Postanowiliśmy się więc po południu wybrać na Górę Chrobrego. Po zaparkowaniu auta zauważyliśmy, że główny stok opanowany jest przez narciarzy. Jednak na bocznym stoku zauważyliśmy kilkanaścioro dzieci i rodziców na sankach. Postanowiliśmy się tam dostać. Jednak jak się okazało, normalne wejście na stok było tylko dla narciarzy, do wyciągu – pisze nasz Czytelnik.- Cofnęliśmy się więc i zaczęliśmy pytać w jaki sposób dostać się w to miejsce, gdzie dzieci zjeżdżają na sankach, było bowiem od stoku ogrodzone siatkami. Poradzono nam, aby przejść przez rów, gdzie kończy się ogrodzenie i tak się dostać na miejsce. Dodam, że po godz. 17.00 panował już mrok, a przejście przez rów nie było zbyt dobrym rozwiązaniem. Dziecko oczywiście się przewróciło. Zauważyłem, że wiele osób właśnie w ten sposób, przez rów i krzaki, z sankami, dostaje się na stok. Zrobiłem kilka zdjęć, jak ludzie próbują się dostać w ten „cywilizowany” sposób na część stoku.

Teraz więc mam pytanie, czy Góra Chrobrego jest tylko dla narciarzy? Co z dziećmi, które chcą pozjeżdżać obok stoku narciarskiego na sankach. Ten teren jest ogrodzony siatką od tras narciarskich, więc saneczkarze nikomu przeszkadzać nie będą. Tylko, że w to miejsce, z dzieckiem nie można normalnie wejść. Trzeba przechodzić przez parów, krzaki.

Jak dodaje elblążanin, należałoby jednak wytyczyć miejsce dla jazdy na sankach i zorganizować normalne wejście.

- Nie każdy jest narciarzem, ale każde dziecko w Elblągu ma sanki i chciałoby z takiej większej góry pozjeżdżać w ferie – pisze mężczyzna. – Niedawno czytałem, że stowarzyszenie obsługujące Górę otrzymało 200 tys. zł. Czy z tych środków nie można było wykonać normalnego wejścia i dać dzieciom frajdę? Czy zjeżdżanie na sankach to już nie jest zimowy sport? No tak ale przecież na saneczkarzach nic nie zarobią, bo nie korzystają z wyciągu.

20180123_173352 20180123_173444 20180123_173509

fot. nadesłane

Jak się okazuje saneczkarze mogą być jednak niemile widziani na Górze Chrobrego. Jak pisze inny z naszych Czytelników, Jego dziecko przegoniono z sankami.

- Os… obsługę na Górze Chrobrego, nie pozwolili mojej córce zjeżdżać na sankach nawet obok. Dziecko smutne, było zmuszone opuścić obiekt. Niedługo nic nie będzie można w tym podupadającym mieście. TO JEST PORAŻKA – pisze nasz Czytelnik.

– Było to w tamtym tygodniu, godzina około 10.00 rano. Podjechałem z 5-cio letnią córką na parking wyjęliśmy sanki i zmierzaliśmy w kierunku góry. Po czym wyszedł pan z obsługi i powiedział, że mamy zapomnieć, że wejdziemy z sankami. Zapytałem dlaczego? Pan odpowiedział, że z sankami wstęp wzbroniony, a góra jest tylko dla narciarzy i do snowbordu. Powiedziałem, że pójdziemy obok. Odpowiedział, że nie ma mowy i kazał opuścić obiekt. Dziecko się rozpłakało no i cóż trzeba było opuścić obiekt. Dodam tylko, że nie było wtedy nikogo kto by korzystał z góry komu mielibyśmy przeszkadzać.

W tej sprawie wysłaliśmy pytania do przedsiębiorstwa Góra Chrobrego oraz do Elbląskiego Stowarzyszenia Sympatyków Sportów Zimowych. Jednak jak dotąd nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

Widzisz coś niepokojącego? Coś Cię denerwuje, drażni, masz jakiś problem? Pisz do nas na adres: faktyredakcja@gmail.com . Każdemu gwarantujemy anonimowość!

Saneczkarze niemile widziani na Górze Chrobrego? Obsługa przepędziła dziecko

O Autorze
-

3 komentarzy

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • JAREK
    Odpowiedz

    Każdego roku miejsce dla sanek było niedaleko parku linowego. Poza stokiem. Nie dziwię się, że nie wpuszczają na stok. Kto by odpowiadał za wypadek gdyby narciarz albo snowbordzista wjechał na dziecko? Mamy taką a nie inna zimę, a ciężko nas niezależnych sztucznie całą okolicę. Jest to stok narciarski a nie saneczkowy wiec moim zdaniem pretensje trzeba mieć do pogody. Regulamin jasno mówi kto może być użytkownikiem stoku. Rów w tym miejscu jest potrzebny ze względu na odwodnienie stoku wiosną. A że dziecko się przewrociło… kiedyś dzieci się budziły, przewracały. Ranił w kolana łokcie itp nikt nikogo nie oskarżał..
    Paranoja.

  • jaa732
    Odpowiedz

    Te rowy zostały wykopane przez firmę obsługująca w ostatnich latach chyba specjalnie po to, żeby ludzie sobie nogi połamali. I latem i zimą nie jest to bezpieczne. Od dzieciaka korzystało się z bocznej strony góry chrobrego przecież nie każdy jeździ na nartach… A teraz przez te rowy na górze chrobrego ciężko przejść a co dopiero zjeżdżać sankami.

  • Paweł
    Odpowiedz

    Przejście w płocie jak najbardziej jeżeli to możliwe, natomiast łażenie po terenie trasy zjazdowej na piechotę czy z sankami to proszenie się o poważny wypadek tym bardziej, że w przeciwieństwie do dzikiej górki nikt się tu tego nie spodziewa. A zderzenie z rozpędzonym narciarzem lub bycie przejechanym przez takie narty z naostrzonymi krawędziami to nic fajnego. Ośrodek pewnie nie chce ponosić odpowiedzialności za takie zdarzenia ani odpierać potem nagonek w stylu „szalony narciarz…/ organizator nie zadbał…” i zabezpieczając się kategorycznie egzekwuje przestrzeganie regulaminu. Dla narciarzy też niefajnie w kogoś wjechać, bo może skończyć się poważnymi urazami, np. zerwanym więzadłem w kolanie.