Ryszard Klim: Dobrze się trzyma układ partyjno-spółkowy

372
Wyświetleń

Spełnia się życzenie mieszkańców, stawiających przyzwoitość (racjonalność i oszczędność) spółek miejskich jako podstawowy warunek w ocenie władzy samorządowej. Skoro oszczędzamy na wszystkim, to nie możemy tolerować „świętych krów”. „Jak wszyscy to wszyscy – polityka zaciskania pasa nie może obejmować tylko mieszkańców”.

I tutaj niestety przyznaję, rozpędziłem się. Te działania, i te słowa- nie u nas. Odsyłam już w tym momencie do: „Marek Materek- oszczędny prezydent”; „Biedroń obcina wydatki Słupska: w ratuszu, SM i miejskich spółkach”; „Biedroń odmówił przyznania nagród pracownikom wodociągów. Bo miasto musi oszczędzać”. W tamtych samorządach zrozumiano: to droga do serc i poparcia mieszkańców, skoro innych dróg prawie nie ma.

Pojawia się kłopot, bo skoro znany malkontent-Ryszard Klim-od 3 lat wzywa o umiar i powstrzymanie rozpasania „nadbudowy spółkowej”, to jak traktować władze Starachowic i Słupska? To chyba też malkontenci. Malkontentami stają się także elblążanie.

Przepraszam Czytelników za obszerność materiału, ale po minionej przespanej kadencji nie można poprzestać na przyczynkowym tylko podjęciu tematu. Potrzebna jest chronologia bezczynności, ale i „walenia głową w mur”. Chronologia prowadząca do wyjaśnienia ciepłowniczego dołka końca 2015 roku, przechodzącego na lata kolejne. I prośba: niech nas wspomogą publikacje, do których będę się odwoływał, bo spółkową metodologią rozwodnić i zamącić można wszystko.

W celu postawienia diagnozy , pobudzenia władzy samorządowej w jej uchwałodawczym i wykonawczym składzie, a przede wszystkim spowodowania obywatelskiej dyskusji, przemyślenia zamieszczam w dwóch częściach. To naprawdę ogrom materiału, który bez bólu głowy trzeba przetrawić.

Uprzedzając „zawodowców”, że Klim znowu podgrzewa, informuję, że w przeciągu roku bieżącej kadencji przekazałem do Prezydenta Miasta 5 interpelacji dotyczących spółki ciepłowniczej. Wszystkie nie publicznie, lecz w okresie między sesjami. Właśnie, aby nie podgrzewać. Cóż, jedną z nich wykorzystała „nadbudowa” ulubionej spółki, podgrzała. Podkreślam także, że interpelacja nie była skierowana tam i spółka nie powinna nią dysponować.

Na koniec 2014 roku w spółkach jednoosobowych i z większościowym udziałem zatrudnionych było 1107 pracowników. Dzisiaj już mniej. I tak może być dalej. Dyskusja o oszczędnościach i restrukturyzacji nie jest przeciw, lecz w interesie utrzymania miejsc pracy. Potrzebne przy tym jest wyprzedzające i kompleksowe spojrzenie, a nie doraźne gaszenie pożaru, jak w przypadku MPO. Rynek różnego rodzaju usług komunalnych ulega ciągłym zmianom. Problemy pukają nawet do dużych firm. Z różnych przyczyn, także tych po ich stronie. Oto w miesiącach listopad i grudzień 2014 wstrzymuje się w spółce ciepłowniczej odprowadzanie składek na dodatkowe ubezpieczenia emerytalne pracowników. Dla niewtajemniczonych : to oprócz „rutynowych” składek emerytalnych jeszcze 6% od uposażeń. EPWiK wykonał plan finansowy w 39%; EPEC-25,1% ; PDiM – 1,7%.

Przypominam nieśmiało: czy restrukturyzacyjno-oszczędnościowe rozwiązania słupsko-starachowickie nie byłyby celowe?

Mszczą się zaniedbania, te wieloletnie, nie tak dawne, a może i bieżące. W tych z roku 2011: kadrowo przywoływano wówczas nie kompetencje wyrażające się w wygranym konkursie , nie kwalifikacje i specjalistyczne doświadczenie, lecz kumplostwo partyjne. Na funkcje w spółkach i do Rad Nadzorczych. W kolejnych latach dominowała filozofia zawarta w odpowiedzi z października 2014r. wobec obaw radnych SLD dotyczących krytycznej sytuacji w niektórych spółkach: „Stwierdzenie powyższe jest przesadzone i nie znajduje pokrycia w rzeczywistości”. Chodziło o to, aby spokojnie doczołgać się do wyborów samorządowych. Dlatego m.in. nie skorzystano z rozwiązania roku 2009, kiedy to 2 bogate spółki (EPWiK i EPEC) dokapitalizowały po 250 tys. złotych PDiM, łagodząc problemy. Obie wspomniane spółki tylko w latach 2013-2014 na radosną twórczość „sponsoringową” wydały grubo ponad milion złotych (a wcześniej jeszcze półtora). Dawało to znaczną możliwość odświeżenia parku specjalistycznego w MPO, aby firma stała się bardziej konkurencyjna. Byłoby na to społeczne przyzwolenie. Nie zaistniała jednak właścicielska inspiracja. Dzisiaj awaryjnym ratunkiem dla MPO staje się fuzja z PDiM; także z kolejnymi problemami.

I jeszcze w temacie „sponsoringu”. Prawnie nie jest to zakazane, ale jak wskazują samorządowi finansiści: „wynik finansowy spółki komunalnej nie powinien być obciążany tego rodzaju ciężarami. Wraz z amortyzacją tworzy on nadwyżkę finansową i służyć powinien jedynie do odtwarzania majątku spółki związanego z realizacją zadania publicznego” ( skarbnik Grudziądza Pan Mariusz Szczubiał: „Spółki pod specjalnym nadzorem” i „Spółka komunalna nie powinna finansować sportu wyczynowego”).

Moim zdaniem, jeżeli korzystać, to na cele równorzędne, tak jak wspomniane dokapitalizowanie spółek ledwie wiążących koniec z końcem. Załogi to przecież elblążanie. Natomiast do EPWiK i EPEC napływają łatwe pieniądze, czyli nasze. Jeżeli korzystać, to także na cel walki z najbardziej rakotwórczym węglowodorem aromatycznym czyli benzo( a)pirenem, którego normy mamy przekroczone. Wszystkie samorządy dofinansowują wymianę źródeł energii( pieców) węglowej, drzewnej czy odpadowej, ze środków własnych lub w ramach programu KAWKA. W niewielkim Miechowie dotyczy to 528 pieców. U nas na ten cel-ani złotówki.

I końcowo o „sponsoringu”. Jeżeli są środki na rozrzutność, to oczywistym jest, że przepłacamy za usługi naszych spółek komunalnych. Nie podpowiadam, jakich.

Spółki komunalne, obok naturalnego zróżnicowania, mają wspólny mianownik :pozostają prawie bez udziału w przeżywaniu problemów Miasta, a więc racjonalizowaniu kosztów . Nie twierdzę, że nie podejmowane są jakieś działania. Jednak bez właścicielskiego uderzenia pięścią w stół realnych programów oszczędnościowych nie uświadczymy. To -jak dotąd- temat tabu dla Rady Miejskiej i jej Komisji. Co roku otrzymujemy standardowe opracowanie „Informacja o działalności i wynikach ekonomiczno -finansowych spółek”. Brakuje „Programu oszczędnościowo-restrukturyzacyjnego”, otwartego dla wszystkich, a przede wszystkim dla elblążan.

Niełatwy jest los próbujących przełamać mury. Stawia się zasłonę dymną: naruszany jest autorytet załogi. Załogi, zawsze to podkreślam, są kapitałem Miasta. Natomiast „nadbudowa” niektórych spółek nie zawsze ma związek ze spełnianiem misji publicznej; tak jak nie mają związku kominy placowe z efektywnością firmy. Charakterystyczny jest prymat organów wykonawczych spółek nad Radami Nadzorczymi. Mało w nich kierunkowych specjalistów. Fasadowość Rad Nadzorczych przedstawię na konkretnym przykładzie w części II.

Dobrze się trzyma układ partyjno-spółkowy. Tak partyjno. Układ ten buduje przeświadczenie o bezkarności. Bez tego nie można zrozumieć wieloletniej tolerancji. My wstąpimy do jednej partii, wy do drugiej. Jesteśmy kryci przy każdej zmianie władzy. Niech no ktoś nam zagrozi. Oplujemy hejtem, poziom którego jest tym bardziej prostacki, im wyższe mamy wykształcenie, pomówimy, nawet z rozpędu sponiewieramy komisję Rady Miejskiej. W tej Radzie też się znajdą nasi poplecznicy. Możliwości mamy przeogromne. W razie czego wynajmiemy warszawskie kancelarie, aby dopaść „wroga”. Organ właścicielski wciągniemy sponsoringiem, bo zawsze będą jakieś wybory i kogoś trzeba pozyskać. Przykład Słupska i Starachowic pokazuje, jak prezydenci niejako „z zewnątrz” mogą spojrzeć na spółki i instytucje miejskie bez balastu.

Tak to się będzie kręciło chyba nadal. Pozostaję bez optymizmu. Otrzymuję często pytania, dlaczego samorząd jest tak bierny i chowa się po kątach ? Dlaczego boi się wyrazić zdanie, jako naturalny i ustawowy partner wobec organu właścicielskiego, czyli jednoosobowego zgromadzenia wspólników?

Odpowiedź jest prosta: słabość i traktowanie tego samorządu przez przeważającą ilościowo ( 13 radnych) część RM wyłącznie jako łupu politycznego i materialnego. 16 stanowisk funkcyjnych na 25 radnych to nie zobowiązanie do „odpracowania”, lecz usytuowanie bliżej oportunizmu.

Za nami rok kadencji. Przyjmuje się, że właśnie w tym okresie góry można przenieść. Nie pokonaliśmy nawet lekkiego wzniesienia. Co natomiast po tym roku pozostało? Dokopywanie „przeciwnikom”, blokowanie, „obrona”, małostkowe i wbrew Statutowi niedopuszczanie do głosu podczas sesji i debat ( „raz, dwa, trzy- głosu udzielę… Jemu. I to wielokrotnie”). Ucina się nośną społecznie wymianę zdań na temat nieszczęśliwego II Etapu EPT na rzecz …właściwie czego? Nie pamiętamy. Zerwano zasady obecne od I kadencji, zaprzepaszczono klimat współpracy, wprowadzono „kary” wobec nieprawomyślnych. Dobrą ocenę można wystawić Komisji Polityki Regionalnej za wyjście poza rutynę oraz Komisji Rewizyjnej za podejmowanie analiz funkcjonowania Miasta. Poza tym, patrząc na większość w sali obrad Rady Miejskiej, widzę większość w sali obrad Sejmu i wzorce osobowościowe stamtąd.

Marszałek Marek Kuchciński patronuje. Nie ma szans, aby kilku radnych, nawet w obrębie swojego klubu, wystąpiło z refleksją przyszłościową wychodzącą poza przysłowiowe „dziury w jezdni”. Zakłócenie rutyny przez radnego jest niewskazane. Samo-spokoju nie naruszyło nawet pomówienie radnego czy Komisji o rzeczy brzydkie. Prezydium Rady nie poderwało się z krzeseł tym oburzone. Jakiż więc może być autorytet całości tego organu samorządu ?

Natomiast dziękuję za wsparcie Elbląskiemu Komitetowi Obywatelskiemu i dziękuję licznym mieszkańcom Elbląga. To satysfakcja. Nie dziękuję władzom Rady. Rada w minimalistycznym wymiarze, zrejterowała od dumnej uchwałodawczej funkcji. Odebraliśmy sami sobie certyfikat Rady Miejskiej na rzecz Miejskiej Rady Narodowej. Nie może więc być i nie jest widziana partnersko w budynku Ratusza. Wychodzi na to, że obywatelskie społeczeństwo jest coraz dalej, a my gdzieś tam z tyłu kulejemy, zamiast przecierać szlaki. Boimy się dialogu, boimy się polemiki internetowej, a niewykorzystanie internetu świadczy o naszym anachronizmie. Pojęcia krytycznie oceniane w skali państwa: „siedzenie pod żyrandolem”, „ciepła woda w kranie”- u nas mają swój renesans.

Nie pociesza, że „wykoślawione samorządy” są w całej Polsce, bo reforma samorządowa stała się swoim przeciwieństwem. Odsyłam do: Jerzy Stępień „Samorząd nam się wykoślawił”; Bartłomiej Nowotarski „Oddać samorządy obywatelom”; „25 lat samorządu terytorialnego-Stąpaliśmy po kruchym lodzie”.

Niezależnie od legislacji samorządowej, niedobrej dla Rad, to my samorządowcy w ostatecznym rachunku tworzymy rzeczywistość miejską. I w tym zawodzimy. Głównie w zakresie władzy uchwałodawczej, ale i trochę można zarzucić władzy wykonawczej. Przede wszystkim zawężenie poglądów i praktyki w urządzaniu Miasta; prawie nie widzi się w tym roli radnych, na których można być uczulonym w świetle powyższego, to przyznaję. Nie można jednak wszystkich wrzucać do jednego worka. Krytycznych, ale merytorycznych można by było znaleźć. Ileż błędów do uniknięcia? Martwi to mnie bardzo. Gdybym był koniem trojańskim przeciwnej strony, nie miałbym nic przeciwko formułowanym krytycznym ocenom Ratusza. Miałem jednak , tak jak inni sympatycy lewicy, swój udział w wyniku wyborczym i zależy mi na stabilności władzy prezydenckiej, przechodzącej na kolejne kadencje. Elbląg bowiem na przerywaniu tej władzy w poprzedniej kadencji wyszedł jak Zabłocki na mydle.

Wynika z powyższego, że nie było szans na wypracowanie wspólnego stanowiska wobec spółek miejskich, w ramach spełniania inspirującej roli Rady Miejskiej. Nawet, jeżeli taka jest wola zdecydowanej części mieszkańców Elbląga. A prawdziwe kłopoty już nie tylko pukają, lecz wyważają drzwi.

Mam więc swój cel publicznie wyrażając zdanie. To nie skarga na znajomych z Rady czy odprawianie „gorzkich żalów”. Spełniam swoją powinność, mimo iż „Nec Herkules contra plures”. Prowokuję zadanie sobie pytania przez większość w Radzie i Komisjach – co tak naprawdę dotąd osiągnęliśmy?

Czy omówienie porządku sesji na Konwencie Seniorów to szczyt możliwości? Przypominam, że nie zaistniała ani jedna wspólna inicjatywa ze strony radnych. Póki co, jako przewodniczący klubu radnych, nie zamierzam brać udziału w posiedzeniach Konwentu. Dopóki nie usłyszę, że jest wspólna propozycja. Może nawet dotycząca spółek komunalnych? Może Stanowisko, może Wniosek Rady czy Komisji? Pojawia się jednocześnie kwadratura koła; przecież czuwają wśród nas ci , którym nie w smak jakiekolwiek ruchy w spółkach. Są za blisko nich.

Trzeba będzie jednak się opowiedzieć. Nie uciekniemy od zasadniczego problemu Miasta, który długo traktowany bezczynnie, eksplodował w roku bieżącym. Zachęcam Szanownych Czytelników do zapoznania się z II częścią mojej korespondencji. Jak doszliśmy do tego? – że otrzymujemy noworoczny tak groteskowy „prezent”. Spółka ciepłownicza obniża swoje usługi o 0,36 %, i od razu wali obuchem w głowę informacją, że ONI czyli EC Kogeneracja i tak podwyższą ceny. MY chcieliśmy dobrze. Teraz umywamy ręce i idziemy po swoje ciężko zapracowane prezenty. EC podwyższyła, ale co spółka miejska i także wielokadencyjne władze Elbląga zrobiły dla mieszkańców niezbyt zasobnego miasta, aby rzeczywiście minimalizować skutki? Jakie zadania powinniśmy natychmiast podjąć, a jakie w perspektywie, chociaż jesteśmy dramatycznie spóźnieni?

O tym, ale i o Radzie Nadzorczej, która jakoby jest, nawet chyba pobrała diety, ale od 12 listopada weszła w „konspirę” nie chcąc (obawiając się?) odpowiadać radnemu (termin-14 dni) – właśnie będzie w II części.

Trochę minorowy nastrój, ale aby go poprawić, składam najlepsze życzenia pogodnego i rodzinnego przeżywania Świąt, dobrego i zdrowego 2016 roku. I w dalszym ciągu obdarzania życzliwością swojego radnego.

Ryszard Klim

Ryszard Klim: Dobrze się trzyma układ partyjno-spółkowy

O Autorze
-

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>