Rozmowa z Edmundem Szwedem. Prezydentem Elbląga powinien być rzutki, z wizją manager w wieku maksymalnie 35 – 40 lat

1169
Wyświetleń

Czy Elbląg może być miastem zasobnym, bogatym, a mieszkańcy szczęśliwi żyjąc w tym mieście? Czy jest szansa na zmianę skompromitowanej klasy politycznej w Elblągu i co zrobić, aby zatrzymać trwający wyjazd młodych elblążan z miasta? O tym z Edmundem Szwedem rozmawia Kazimierz Falkiewicz, redaktor naczelny portalu elblag24.pl.

- Dlaczego zdecydował się Pan przekazać portal elblag24.pl ruchom obywatelskim, antypartyjnym?

– Portal elblag24.pl ma służyć obywatelom, mieszkańcom Elbląga. Ma być takim medium, które będzie z jednej strony informowało o tym, co faktycznie w mieście się dzieje, a z drugiej strony będzie również platformą pewnych podsumowań tego, co w mieście faktycznie działo się złego.  Trzeba pokazywać  również co może dziać  się dobrego. Nie wiem czy Pan zauważył, ale w naszym mieście, po każdych wyborach, brakuje podsumowań okresu minionego. Wyciągania wniosków, wskazania co jest czy było negatywne.  Żaden z trzech ostatnich prezydent ów nie przedstawił całościowej wizji rozwoju miasta.

Uważam, co też konsekwentnie czynię również, że ruchy obywatelskie, ugrupowania apolityczne trzeba w mieście wzmacniać. Elblag24 ma być takim wzmocnieniem. Proszę zauważyć, jak trudno było w poprzednich kampaniach wyborczych przebić się komitetom obywatelskim do lokalnych mediów z informacjami o programach czy proponowanych działaniach. Partie polityczne, kiedy przyjeżdżali ich politycy znani z pierwszych stron gazet i mediów, przyciągały uwagę wszystkich elbląskich dziennikarzy. Komitety obywatelskie nie były w stanie praktycznie dobić się o uwagę lokalnych mediów. Dlatego elblag24 ma być takim głosem ugrupowań obywatelskich także w czasie kampanii wyborczych.

- Czy to oznacza, że szykuje się Pan ponownie na wybory samorządowe?

– Konsekwentnie mówię, od czasów kampanii samorządowej w 2014 r., że to było dla mnie jednorazowe doświadczenie polityczne, ponieważ ja politykiem nie jestem i nie zamierzam być. Mam natomiast szereg projektów, sprawdzonych, gotowych do realizacji, z możliwością pozyskania dla nich funduszy. Chciałem te projekty, jako prezydent miasta, wdrożyć aby poprawić sytuację ekonomiczną miasta i bytową elblążan. Tylko tyle, bez żadnych długofalowych projektów politycznych. Niestety, nie tylko nie dane mi było tego wdrożyć, ale jeszcze ta „polityczna przygoda”, ten wysoki wynik, trzecie miejsce w wyborach na prezydenta miasta, miała dla mnie negatywne konsekwencje. Układ polityczny tego wyniku się wyraźnie przestraszył. Obawiali się, że Obywatelski Elbląg i jego kandydat na prezydenta miasta może odebrać im te „klocki”, którymi bawią się, kosztem elblążan, od wielu lat, czerpiąc z tego konkretne, finansowe korzyści. Do tej pory jestem zresztą atakowany przez ten układ, głównie z wykorzystaniem działań rozmaitych znanego w mieście, ale też i w Polsce oszusta i kłamcy skazanego prawomocnymi  wyrokami sądowymi.

Polityką jednak się interesuję. Czerpię motywację do działania obserwując drogę polityczną Jarosława Kaczyńskiego. Praktycznie śledzę jego karierę polityczną od 1992 r. Wie Pan czym ona się charakteryzuje? To przede wszystkim niebywała konsekwencja działań raz obranej drogi politycznej. Pamiętam taką scenkę, za czasów rządów AWS, kiedy w ławach sejmowych  w końcu sali  Jarosław Kaczyński siedzi samotnie, nie ma przy nim nikogo. Dziś zaś jest wielkim mężem stanu, politykiem, który decyduje o losach  naszego kraju. Podziwiam wręcz tę konsekwencję w działaniu, ale też wizję i strategię działań budowaną nie w wymiarze miesięcznym, ale na długie lata. On zaakceptował cenę, jaką przyszło mu zapłacić za takie konsekwentne działania. I to cenę olbrzymią. Zdaje sobie sprawę, że mnie również przyszło płacić  pewną cenę  za moje konsekwentne działania w Elblągu. Paradoksalnie jednak, czerpię z tego siłę do dalszych działań, zresztą podobnie chyba taką siłę czerpał i czerpie nadal Jarosław Kaczyński.

Reasumując, chcę uspokoić  elbląskich polityków, członków tego układu polityczno-biznesowego, o którym tak wyraziście mówi radny Ryszard Klim, nie zamierzam więcej stawać z wami do rywalizacji wyborczej. Nie chcę już dłużej słuchać Waszych błędnych założeń dla rozwoju miasta, znosić  Waszą obstrukcję umysłową. Możecie spać spokojnie, jeżeli chodzi o mnie.  Startować w kolejnych wyborach nie będę.  Apeluję  także, szczególnie do przedstawicieli  dwóch największych ugrupowań PO i PiS, byście  skończyli  i  wycofali z działań Waszego  dotychczasowego zleceniobiorcę – bulteriera, który swymi metodami Was zwyczajnie kompromituje.  Szkoda na niego Waszych pieniędzy. Uważam natomiast, że cała elbląska scena polityczna, aby Elbląg zaczął się rozwijać, powinna przejść głęboką reformę personalną. Starzy, już skompromitowani przynależnością do układu działacze, powinni odejść. Prezydentem Elbląga powinien być zaś rzutki, z wizją i charyzmą polityk-manager w wieku maksymalnie 30-40 lat. Takim zaś nie jest na pewno obecny prezydent, a już z pewnością takich cech jak wizja, rzutkość intelektualna, dynamizm działania nie posiada Jerzy Wilk, który bardzo chciałby wrócić na fotel prezydenta miasta. Ja natomiast  chętnie przekażę moją wiedzę i moje projekty  młodemu, dynamicznemu prezydentowi, służąc mu radą i pomocą w uzdrawianiu naszego miasta i służbie dla jego mieszkańców.

- Mówi Pan o podziwie dla Jarosława Kaczyńskiego, chwali Pan działania rządu Beaty Szydło, a jednocześnie często negatywnie wypowiada się Pan o Jerzym Wilku, pośle PiS z naszego okręgu i byłym prezydencie Elbląga.

– Jerzy Wilk, ale również wielu radnych miejskich PiS-u swoimi działaniami zaprzeczają wszystkim fundamentalnym podstawom, ideom, wartościom jakie przyświecają Jarosławowi Kaczyńskiemu i Prawu i Sprawiedliwości. Piętnuję publicznie te negatywne postawy i działania tych osób. Jerzy Wilk jest przykładem polityka, który działa we własnym interesie, nawet na szkodę miasta i elblążan. Jest członkiem tego układu, o którym mówił radny Ryszard Klim, który stoi za całym złem, które spotkało miasto i jego mieszkańców. Dlatego go publicznie krytykuję. On,  współdziałając w tym układzie, spowodował, że miasto od lat jest w zapaści gospodarczej. Zaś według różnych szacunków, z Elbląga wyjechało już prawie 50 tysięcy elblążan, głównie młodych, ambitnych, twórczych. Trzeba więc zrozumieć, że Jerzy Wilk to nie jest Prawo i Sprawiedliwość.

- Patrząc na obecną sytuację, można dojść do przekonania, że jest Pan jednym z najbardziej atakowanych osób w mieście. Podobną sytuację miał chyba tylko były prezydent Grzegorz Nowaczyk.

– Te ataki to konsekwencja „wynajęcia” przez ten układ rządzący postaci żałosnej i negatywnej dla naszego miasta. Nie chcę jednak z tym Panem spierać się i walczyć na łamach mediów, nawet ze względu na moje odczucia estetyczne co do tej osoby. Zostawię ten spór do rozstrzygnięcia na sali sądowej. Ten człowiek uważa się i kreuje na redaktora, a prawda jest taka, że kolejne gazety internetowe służą mu tylko do przyjmowania zleceń politycznych i niszczeniu innych ludzi. Jednak, jak wspomniałem, zostawiam to do rozstrzygnięcia sądom. Sam zaś skupiam się na sprawach ważnych dla rozwoju Elbląga.

- Pana działania ostatnio ukierunkowały się na wsparcie Stowarzyszenia Wolny Elbląg. Dlaczego?

– Konsekwentnie i od lat opowiadam się stanowczo za koniecznością odpolitycznienia samorządu. Polityka powinna być uprawiana na szczeblu centralnym, w Warszawie, w parlamencie. W samorządach wszyscy powinni ciężko pracować dla dobra mieszkańców tych społeczności. Dlatego też mam radę dla naszych radnych, aby nie bali się przyjmować dobrych rad od osób czy organizacji obywatelskich. Bowiem patrząc na definicję określenia „radny” – taka osoba ma również służyć radą mieszkańcom miasta i samemu miastu dla jego rozwoju i dobrobytu. Tymczasem od lat, radni elbląscy nie mają dobrej rady dla naszego miasta, czego konsekwencją jest obecna, tragiczna wręcz sytuacja miasta i jego mieszkańców. Trwa przecież ciągły exodus młodych, ambitnych, pracowitych mieszkańców Elbląga. Oni mogliby przecież zostać w mieście i pracować na jego rozwój, gdyby władze miasta i radni dali im podstawy do realizowania swoich ambicji w Elblągu. Dlatego apeluję do radnych miejskich, słuchajcie rad mieszkańców Elbląga, zróbcie coś dobrego dla tego miasta. Wasza obecna postawa i Wasze działania jak na razie temu przeczą.

Mam takie odczucie, że Stowarzyszenie Wolny Elbląg, jednocząc prawdziwie obywatelskie ruchy w naszym mieście, ma realną szansę zmienić sytuację Elbląga i elblążan. Widzę tu prawdziwie przejętych i zatroskanych o nasze miasto ludzi. Dlatego właśnie takiej organizacji chcę pomagać i faktycznie naprawiać sytuację Elbląga.

Mam też nadzieję, że Wolny Elbląg zepchnie w niebyt polityczny rządzący od lat Elblągiem układ i utoruje drogę do władzy ludziom młodym, ambitnym, chętnym do działania dla wspólnego dobra. Takim, którzy nie są skażeni obecnym układem, są moralnie czyści i mają ambicję i siłę, aby zmieniać Elbląg na lepsze. Z poczuciem odpowiedzialności i troski o lepsze jutro elblążan.

- Dziękuję za rozmowę.

źródło: www.elblag24.pl

 

Rozmowa z Edmundem Szwedem. Prezydentem Elbląga powinien być rzutki, z wizją manager w wieku maksymalnie 35 – 40 lat

O Autorze
-

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>