Poważny problem Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. To może skończyć się katastrofą!

3336
Wyświetleń

Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu Elżbieta Gelert nie kryje, że placówka może znaleźć się w trudnej sytuacji finansowej. Wszystko przez wymóg wzrostu pensji dla pielęgniarek, położnych i ratowników medycznych. Tymczasem podwyżek mogą wkrótce domagać się przedstawiciele innych zawodów medycznych.

Konieczność zapewnienia podwyżek pensji personelowi Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego może spowodować, że elbląska placówka wpadnie w finansowe tarapaty. Nie jest z tego zadowolona dyrektor szpitala i posłanka PO, Elżbieta Gelert.

Pielęgniarki i położne zatrudnione na umowę o pracę, które otrzymują aktualnie środki z podwyżki 4 x 400,-zł. brutto otrzymają na ich podstawie od 01.09.2018 r. wzrost miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego w kwocie nie mniejszej niż 1.100,-zł. w przeliczeniu na pełen etat. Dodatkowo dla tej grupy osób od 01.07.2019 r. miesięczne wynagrodzenie zasadnicze wzrośnie jeszcze o dalsze 100 zł. (łącznie, zatem o kwotę 1.200 zł.). Podwyżki, w sumie o 800 zł otrzymają również lekarze rezydenci oraz ratownicy medyczni.

Tymczasem wiele wskazuje na to, że przedstawiciele innych zawodów związanych ze służbą zdrowia również wkrótce zaczną domagać się wzrostu wynagrodzeń – mowa tu o analitykach medycznych, fizjoterapeutach, dietetykach, technikach radiologii.

- W naszym szpitalu jest 650 pielęgniarek. Za miesiąc krach dotknie wszystkich i niestety nasz szpital także nie będzie miał pieniędzy na uregulowanie tych wypłat – mówi na łamach Dziennika Elbląskiego dyrektor Elżbieta Gelert.

Elżbieta Gelert nie ukrywa, że może to się odbić negatywnie na finansowej kondycji szpitala.

- W tej chwili szpitale nie mają możliwości podwyższenia płac, bo po prostu nie mają pieniędzy. A przypomnę tylko, że dziś zadłużenie polskich szpitali jest najwyższe od kilku lat i sięga kilkunastu miliardów złotych, w tym ok. 2 mld zł to zobowiązania wymagalne, których czas na spłatę dawno minął. My wprawdzie zobowiązań wymagalnych nie posiadamy od kilkunastu lat i jesteśmy wypłacalni na bieżąco, ale w tej chwili ta sytuacja zaczyna się robić dla nas trudna. Po raz pierwszy od kilkunastu lat możemy zamknąć wynikiem ujemnym nasz budżet — mówi na łamach Dziennika Elbląskiego Elżbieta Gelert.

Wygląda więc na to, że „siła” finansowa Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu może nie wytrzymać planowanych podwyżek pensji dla pracowników placówki.

Poważny problem Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. To może skończyć się katastrofą!

O Autorze
-

2 komentarzy

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • pracownik
    Odpowiedz

    Tylko te podwyżki daje Minister, a Pani Dyrektor od paru lat więcej zabiera niż daje. Np. za parking 30zł/m, za pranie ubrań, za korzystanie z pomieszczeń socjalnych.
    Wszystkie szpitale wokoło dla pracowników na kontaktach płacą więcej.
    PS: Może trzeba zredukować niepotrzebne stanowiska administracyjne szpitala, dla których zaraz będzie trzeba wybudować oddzielny budynek. Lub po prostu dać wykazać się nowej/ świeżej grupie ludzi, którzy znajdą pomysł na rozwiązanie tego problemu. A problem będzie dopiero jak zakończą się prace na drodze S7 do Gdańska. Duża cześć personelu tego szpitala czeka już w starterach, aby zmienić praca na znacznie lepiej płatną w trójmieście.

  • Obserwator
    Odpowiedz

    Jak by lekarze mniej zarabiali to dla tych biednych pielęgniarek co zarabiają grosze za naprawdę ciężką pracę starczyło by na podwyżkę. Co chwilę się slyszy, że lekarze i rezydenci dostają podwyżki i to nie małe. A pielęgniarki i ratownicy, którzy odwalają całą robotę są nie doceniani i obrażani przez społeczeństwo i „wyższy” personel. To jest straszę, że jest taka przepaść w pensji między lekarzami, rezydentami a pielęgniarkami i ratownikami.