Polemika. „I z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie”

1431
Wyświetleń

Te słowa z „Rewizora” Mikołaja Gogola trafnie i dobitnie oddają treść „felietonu” jaki ukazał się na łamach elblag.net. Właściwie nie chcieliśmy polemizować z „radosną twórczością” autora tego dzieła, aczkolwiek zdecydowaliśmy się zabrać głos, ponieważ ten problem występuje niestety w wielu mediach, również ogólnopolskich. Ten problem to coraz większy brak kultury i hejt mylony z tekstem dziennikarskim.

Przede wszystkim z tego tekstu wychodzi absolutny brak szacunku dla innych osób, chęć wysłuchania ich historii i rzetelne oraz obiektywne przekazanie relacji z tego wydarzenia. To fundamentalne wprost cechy dziennikarza, których Bartłomiej Ryś w żadnym calu nie spełnia, a nawet się o takowe nie ociera.

„Felieton” miał być prześmiewczy i w zamyśle autora miał „przywalić” w Wolny Elbląg. Jednakże autor, o dziwo, nie zorientował się, że niejako również wyśmiał sam siebie. No bo pisze: „Nie było nikogo – ani mediów, ani mieszkańców, ani (podobno) tłumnie zaproszonych przedstawicieli różnych stowarzyszeń”. Mieszkańców kilku było. Był też Bartłomiej Ryś (czyżby uważał, że jest „nikim”?).

Autor felietonu wykazuje elementarny brak szacunku – cokolwiek by myślał o Edmundzie Szwedzie, Kazimierzu Falkiewiczu, Mariuszu Lewandowskim czy Lechu Kraśniańskim, to jednak ludzie, którzy starają się aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym miasta. A takich społeczników w Elblągu już mamy niestety niewielu. Można się z nimi nie zgadzać, można polemizować, ale nie należy obrażać, kpić czy szydzić, ponieważ to już budzi po prostu niesmak.

Jak trudno jednak dziś zachęcić elblążan do udziału w wszelkiego typu spotkaniach konsultacyjnych, świadczy nie tylko konferencja Wolnego Elbląga ale również szereg wcześniejszych spotkań konsultacyjnych organizowanych nawet przez Urząd Miejski w Elblągu, gdzie były nawet przypadki, że nie przyszedł dosłownie ani jeden elblążanin.

Tym razem spotkanie konsultacyjne nie wyszło. Może nie ta pora? Ładna pogoda? Środek tygodnia? A może już marazm? Tego na razie nie wiadomo.

W felietonie też czytamy: „Większość Czytelników elbląskich portali mówi: „kto normalny zechce pracować z tymi ludźmi?. Odpowiedź jest prosta: nikt, czego potwierdzeniem są kolejne puste sale”. 

Organizatorzy spotkania jasno podkreślili, że zaproszenia wysłano poprzez bazę Centrum Organizacji Pozarządowych, która takie adresy organizacji i stowarzyszeń gromadzi. Jeśli Robert Grabowski z „Elblążan Razem” zaproszenia mailowego nie otrzymał, miał je zamieszczone odpowiednio wcześniej na łamach gazety elblag24.

Bartłomiej Ryś pisze też: „Mój znajomy dziennikarz z Elbląga na pytanie, czy będzie na wczorajszym spotkaniu odpowiedział: „na tych wariatów już nikt nie chodzi”. I można się kłócić z tym stwierdzeniem, można walczyć, ale fakty są takie: pustki. Nikt zainteresowany współpracą nie jest. Proste? Mam nadzieję, że dla wspomnianych wyżej osób wreszcie stanie się to jasne”.

Poraża tu wprost fakt elementarnego braku szacunku dla elblążan, którzy chcą inwestować swój czas, siły, chęci a nawet pieniądze, aby coś w naszym mieście zrobić. Określenie „na tych wariatów…” po prostu nie przystoi komuś, kto aspiruje do miana dziennikarza. Brak szacunku, taki sposób wyrażania swoich opinii nawet wobec kogoś, kogo się nie lubi, na łamach mediów jest po prostu niesmaczne.

Trochę tolerancji, bo nie można odmawiać elblążanom prawa do zrzeszania się w różnych strukturach, nawet niewielkich i mniej znaczących, niż wielkie partie polityczne. Skąd więc wniosek, zaledwie po jednym spotkaniu, że „nikt zainteresowany współpracą nie jest”? Na kolejne może przyjdzie znacznie więcej osób.

Bartłomiej Ryś najwyraźniej nie dostrzega upadku miasta w ciągu ostatnich 25 lat. Nie przejmuje się ponad 300 milionowym zadłużeniem miasta. Nie widzi tego, co upolityczniony samorząd robi z miastem, spółkami miejskimi (przykład EPEC), radami nadzorczymi, exodusem ludzi młodych wyjeżdżających za pracą i mieszkaniem z Elbląga. Głuchy jest nawet na słowa i apele radnego Ryszarda Klima. Nie widzi potrzeby żadnych zmian w Elblągu. Wyśmiewa zaś tych, którzy dostrzegają jednak konieczność naprawy miasta. Smutne to i przygnębiające.

Na tym spotkaniu Lech Kraśniański celnie wskazał, że „układ polityczno-biznesowy” niszczy każdego apolitycznego kandydata na prezydenta czy radnego. Felieton Bartłomieja Rysia idealnie oddaje to, o czym mówił – „uderz w stół a nożyce się odezwą”.

Na koniec puenta. Mikołaj Gogol w „Rewizorze” pisał: „z kogo się śmiejecie, z samych siebie się śmiejecie”. Elbląg upada, rozgrabiany przez kolejne elity polityczne rządzące miastem. Dziś zaś Bartłomiej Ryś śmieje się także z siebie samego. Ponieważ wyśmiewa i kpi z tych, do których chce sam się zaliczać – czyli do aktywnych mieszkańców Elbląga (w końcu jest dziennikarzem).

Takimi tekstami „zabija” jednak chęć i inicjatywę tej garstki jeszcze aktywnych mieszkańców Elbląga, którym na przyszłości miasta jeszcze zależy, którzy chcą ten negatywny trend postępującego upadku miasta zmienić.

Każdy będzie się teraz obawiał cokolwiek zrobić, zorganizować spotkanie czy konferencję, bo jak nie przyjdzie na spotkanie 200 osób, to organizacja zostanie wyszydzona przez takiego czy innego dziennikarza. A przecież to B. Ryś w wielu swoich wcześniejszych tekstach narzekał na brak aktywności cechującej coraz większą ilość elblążan.

Więc o co autorowi dziś chodzi? Czy już tylko o „fun”, nabicie statystyk artykułu i wygenerowanie iluś tam wątpliwej jakości komentarzy?

 

Polemika. „I z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie”

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>