Opinia. Władza, która nie korzysta z możliwości rozwoju Elbląga działa na szkodę miasta

826
Wyświetleń

Władza samorządowa w Elblągu cierpi na schorzenie, które w skrócie można scharakteryzować „ja wiem lepiej”. To ta „choroba” oraz nadmierne upolitycznienie struktur samorządowych powoduje,   że w naszym mieście nic nie zmienia się na lepsze. Przynajmniej dopóki samorządowcy nie zrozumieją, że Elbląg to naprawdę „nasza wspólna sprawa” – a nie tylko slogan wyborczy.

Ta kadencja, jak zresztą wszystkie poprzednie, są charakterystyczne dla tego syndromu – władza wie lepiej, prezydent nie konsultuje się z radnymi, radni nie widzą powodu omawiania problemów i propozycji z prezydentem. Władza zaś nie sięga po zdanie i opinie elblążan – zgodnie z zasadą, że skoro zostali wybrani, to Oni teraz o wszystkim decydują. Czy elblążanie i tym razem taką władzę wybiorą?

Władza nie sięga po mądrość i doświadczenie elblążan. Nie wyciąga ręki do tych, którzy posiadają wiedzę, doświadczenie i gotowe projekty potrzebnych rozwiązań. Chociażby w formie stałych, co miesięcznych konsultacji. Brakuje również dialogu władzy z mieszkańcami miasta w ważnych sprawach, chociażby za pomocą ankiet – papierowych czy internetowych. Bo po co?

Radni również nie wykazują większej aktywności w próbie reformowania Elbląga. Trudno doszukać się działań, spotkań czy debat organizowanych przez Radę Miasta Elbląga. W większości zajmują się natomiast drobnymi niedogodnościami w codziennym życiu elblążan nie podejmując, jak wielokrotnie wskazywała radna niezależna Maria Kosecka, rozwiązań systemowych wielu problemów miasta. Wystarczy bieżące załatanie dziur w jezdni czy naprawa ławek.

Elbląskie media także nie stymulują poważnej debaty o stanie naszego miasta. Skupiają się głównie na bieżącym relacjonowaniu wydarzeń, nie siląc się na wskazywanie gotowych rozwiązań, które mogłyby pomóc Elblągowi wyjść z impasu. Zapadliśmy w dość komfortowy marazm nie dostrzegając, że brak takiego „prądu myślowego”, podejmowania wysiłku szukania rozwiązań problemów, powoduje stopniowe staczanie się naszego miasta po równi pochyłej. Skoro media nie „naciskają na władzę”, to władza ma komfort i przyzwolenie na „nic nie robienie”.

Politycy samorządowi nie korzystają nawet z gotowych, „podanych na tacy” rozwiązań ignorując zupełnie fakt, że te projekty mogłyby Elbląg uczynić bogatym i zasobnym miastem. Dlaczego?

Od lat w Elblągu żyje i funkcjonuje Edmund Szwed – działacz samorządowy.  W 2014 r., podczas wyborów samorządowych (mimo potężnej nagonki ze strony stronniczych mediów), zajął trzecie miejsce w walce o prezydenturę miasta. Wiele głoszonych przez Edmunda Szweda projektów samorządowych i gospodarczych nie wzbudziło zainteresowania wśród elbląskich elit politycznych. Zostały jednak wdrożone przez polski rząd, czy też inne miasta w naszym kraju. Czemu nie w Elblągu? Bo tu władza boi się nowych propozycji i głosu elblążan, którzy posiadają wiedzę przydatną dla rozwoju Elbląga. To jest właśnie „elbląski syndrom”, który nie pozwala temu miastu dobrze się rozwijać. Ma być jak jest, bo taka sytuacja nie zagraża elbląskiemu układowi polityczno – biznesowemu.

Wystarczyło kilka spotkań Edmunda Szweda z Marszałkiem Kornelem Morawieckim  (Wolni i Solidarni), aby ten polityk zrozumiał, z jak twórczym człowiekiem o olbrzymiej wiedzy ma do czynienia. To spowodowało, że Edmund Szwed dziś jest doradcą ds. samorządowych Kornela Morawieckiego.  Natomiast w Elblągu, mimo iż  złożył wiele propozycji, nie wzbudziły one żadnego zainteresowania ze strony władz miasta.

Tak było w przypadku osiedla mieszkaniowo-biznesowego „Modrzewina Północ”, które mogłoby dać mocny impuls rozwojowy dla Elbląga. Jeszcze w 2015 r. Edmund Szwed przedłożył założenia projektu prezydentowi Witoldowi Wróblewskiemu. Niestety zakończyło się na niezobowiązujących rozmowach.

- Deklarując ze swej strony wolę działania przy realizacji tego projektu, oczekuję również od prezydenta Witolda Wróblewskiego, aby poważnie podszedł do tej, tak potrzebnej naszemu miastu inwestycji – mówił trzy lata temu Edmund Szwed. – To przecież leży w interesie wszystkich elblążan oraz rozwoju naszego miasta.

I co? A no nic! Cisza. Żadnych działań w tym kierunku.

Edmund Szwed ogłosił również koncepcję stworzenia w Elblągu Banku Komunalnego, który mógłby szybko uzdrowić finanse naszego miasta. Tu również władza nie podjęła nawet  próby dialogu w tej ważnej sprawie. Proponował również rekonstrukcję Zakładu Utylizacji Odpadów, oraz wdrożenie projektu, który pozwoliłby naszemu miastu zarabiać na śmieciach. Jaka reakcja miasta – cisza? W zamian za to propozycja podwyżek dla mieszkańców za wywóz śmieci.

Do tego warto dołożyć jeszcze koncepcję stworzenia przestrzeni rekreacyjnej w oparciu o Park Dolinka z basenem i amfiteatrem, projekt finansowania inwestycji za pomocą obligacji samorządowych, restrukturyzację Zarządu Budynków Komunalnych,  czy system budowy tanich mieszkań dla elblążan.

O projektach zgłoszonych przez Edmunda Szweda można przeczytać tu.

http://fakty.elblag.pl/edmund-szwed-od-lat-mam-gotowe-propozycje-o-ktorych-mowi-teraz-beata-szydlo/

Propozycje Edmunda Szweda, jako jedyne z elbląskich mediów, rozumnie potrafił dostrzec portal  bogatyelblag.pl, który pisał: „Może warto byłoby się udać na korepetycje do Edmunda Szweda, który w ostatnim czasie sypał wieloma propozycjami jak z rękawa. Była mowa o powstaniu Banku Komunalnego, pomysły na Modrzewinę, odbudowę Amfiteatru itd. itp. Co ważne były to pomysły, które nie musiały się wiązać z zadłużeniem miasta jeśli ktoś słuchał uważnie. W obecnych czasach świat finansów to inżynieria finansowa, którą widać ma opanowaną Edmund Szwed. Nie jest to wiedza prosta i zrozumiała dla przeciętnego Kowalskiego a i komuś kto ją zna trudno jest przekazać całą merytorykę na kilku konferencjach czy podczas jednej kampanii wyborczej. Z całą pewnością Radni PiS-u u sporo mogliby zyskać gdyby chcieli rozmawiać i słuchać Edmunda Szweda”.

Także Edmund Szwed wielokrotnie podkreślał, że jest gotów całkowicie bezinteresownie wspierać swoją wiedzą rozwój Elbląga: „Jestem gotowy nawet na cykl spotkań w sprawie ratowania beznadziejnej sytuacji finansowej miasta – mówił Edmund Szwed. – Przypomnę tylko, że deklaracje współpracy składałem osobiście na spotkaniu z prezydentem Witoldem  Wróblewskim. Na łamach gazet  także podsuwałem rzeczowe propozycję  z  uwzględnieniem sposobu  finansowania inwestycji: Modrzewina Północ, Park Dolinka czy Elbląski Bank Komunalny. Obecnie posiadam prezentację wstępnej koncepcji, która  dotyczy  dużej inwestycji na Terkawce. Rzecz idzie jednak o to, czy władze i radni Elbląga znajdą w sobie dość dobrej woli i z mojej wiedzy i możliwości zechcą  skorzystać? Ze swej strony służę moją wiedzą i pomocą. Całkowicie bezinteresownie, dla dobra elblążan i Elbląga”.

I co? I nic. Przecież władza wie lepiej. Więc zamiast inwestycji, które sprawiłyby iż Elbląg stawałby się miastem innowacyjnym, zamożnym, mamy kolejną trakcję tramwajową (przy finansowej zapaści komunikacji miejskiej), kosztowny wiadukt na Zatorze oraz tor łyżwiarski, który nie jest w stanie funkcjonować bez silnych mrozów. To wszystko obciąża budżet miasta, nie generując żadnych dochodów.

Jeśli samorządowe władze miasta nie zaczną korzystać z doświadczenia i wiedzy elblążan, i nadal będą zamykały się w swoich gabinetach w Ratuszu,  Elbląg  jeszcze szybciej  będzie zmierzał  do upadku, a kolejne pokolenia młodych ludzi będą wyjeżdżać z naszego miasta.

Opinia. Władza, która nie korzysta z możliwości rozwoju Elbląga działa na szkodę miasta

O Autorze
-

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>