Opinia. Prokuratura „nie widzi” czynów zabronionych w EPEC? Wszyscy się pomylili?

235
Wyświetleń

Dość zaskakująca decyzja Prokuratury Okręgowej w Elblągu, która po przeanalizowaniu aż 25 tomów akt zebranych w sprawie nieprawidłowości występujących w EPEC – sprawę umarza z powodu „braku czynów zabronionych”. Coś tu mocno „nie gra”!

28 września br. Prokuratura Okręgowa w Elblągu umarza dochodzenie w sprawie nieprawidłowości w EPEC, które zostały poparte konkretnymi dowodami i wiarygodnymi opiniami. Śledczy rozpoczęli swoje dochodzenie w listopadzie 2016 r., na wniosek Centralnego Biura Antykorupcyjnego.  Co interesujące, w tak krótkim czasie zebrano 25 tomów akt sprawy, przesłuchano wielu świadków i to wystarczyło, aby dokładnie zbadać sprawę. Warto wspomnieć tylko, że wiele spraw gospodarczych, które toczą się przed organami wymiaru sprawiedliwości, trwają lata, nie miesiące.

„ Na podstawie artykułu  17 paragraf 1  Kodeksu Postępowania Karnego w pierwszym punkcie z braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa, a w drugim punkcie z braku znamion czynu zabronionego ” – to oficjalny komunikat elbląskiej Prokuratury.

Czyżby wszystkie instytucje i organy kontrolne zajmujące się sprawą po prostu się pomyliły?

Przypomnijmy, że to na wniosek Centralnego Biura Antykorupcyjnego Prokuratura w Elblągu wszczęła postępowanie w sprawie nieprawidłowości przy ogłoszonym przez EPEC przetargu w sprawie modernizacji sieci ciepłowniczej.

Śledczy zarzucają zarządowi EPEC, że przy organizacji przetargu na modernizację sieci ciepłowniczej tak ułożono specyfikację zamówienia, że ograniczono możliwość konkurencyjności.  W ten sposób faworyzowany tylko jedną firmę, która mogła spełnić warunki zamówienia. Potwierdziły to zarzuty, jakie po kontroli postawiły miejskiej spółce zarówno CBA, jak i Urząd Zamówień Publicznych. Nieprawidłowości dopatrzyła się również specjalna komisja powołana przez prezydenta miasta.

Mimo iż poprzedni zarząd EPEC bronił się, jak mógł, powołując nawet opracowanie kosztownych ekspertyz w renomowanych kancelariach prawnych, to efekt jest taki iż CBA skierowało w listopadzie 2016 r. wniosek do Prokuratury w Elblągu, w sprawie wszczęcia postępowania o możliwości popełnienia przestępstwa w elbląskiej spółce ciepłowniczej. Takie działania muszą mieć podstawy prawne do kierowania sprawy do prokuratury!

Fundusz się pomylił?

Co  ciekawe bardzo mocną opinię w sprawie nieprawidłowości w EPEC wydał Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie. Rządowa instytucja zarządzająca środkami finansowymi i udzielająca wielomilionowych dotacji nie miała w tej sprawie wątpliwości.

– NFOŚiGW przeprowadził kontrolę dwóch postępowań o udzielenie zamówienia publicznego prowadzonych w ramach projektu pn.: „Modernizacja miejskiego systemu ciepłowniczego w Elblągu” nr POIiS.09.02.00-00-028/10-00; postępowania kontrolne zostały zakończone w dniach: 05.04.2016 r. i 12.04.2016 r.; w wyniku tych kontroli stwierdzono nieprawidłowości związane z naruszeniem ustawy Prawo zamówień publicznych; kwota wycofanych z projektu wydatków kwalifikowanych, w związku ze stwierdzeniem nieprawidłowości, wynosi 1 052 689,40 zł, a Beneficjent zobowiązany był zwrócić kwotę 688 733,31 zł (jako należność główną) oraz 116 968 zł tytułem odsetek – informuje Donata Bieniecka-Popardowska, Główny Specjalista Wydziału Komunikacji Społecznej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Również Urząd Miejski w Elblągu zdawał sobie sprawę z wielu nieprawidłowości, jakie zaistniały w Elbląskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej.

– Kwestia nałożonej przez NFOŚiGW  korekty przyznanego wcześniej Spółce EPEC dofinansowania nie jest sprawą nową. To skutek przeprowadzonych kontroli i stwierdzonych nieprawidłowości związanych z procedurą zamówień publicznych zarówno przez organy państwowe – Urząd Zamówień Publicznych, czy Centralne Biuro Antykorupcyjne, jak również przez zespół kontrolujący  powołany przez Prezydenta – informowała wcześniej Joanna Urbaniak, rzecznik prasowa prezydenta. – Już wiosną informowaliśmy, że na podstawie wyników kontroli NFOŚiGW podjął decyzję o korekcie udzielonego dofinansowania. Pomimo wyjaśnień składanych przez ówczesnego Prezesa Spółki EPEC i jego zapewnień, że nie było żadnych nieprawidłowości w postępowaniu przetargowym, nie udało się uniknąć tej kary finansowej.

Wszyscy się pomylili?

Prokuratura nie doszukała się również nieprawidłowości w zakupie przez EPEC drogiego oprogramowania informatycznego. W tej sprawie interpelację do prezydenta miasta złożył radny miejski Ryszard Klim. Odpowiedź Ratusza wręcz szokuje.

Program, który zakupiono za kilkaset tysięcy złotych, nie został nigdy użyty. Z dość prostego powodu. Na jego wdrożenie musiałaby się zgodzić Energa Kogeneracja. Jednak firma energetyczna nie wyraziła nim zainteresowania. Można więc przyjąć, że całą operację elbląska spółka zaczęła „od końca” i przez to narażono budżet miasta na potężne straty.

Jak informował prezydenta miasta Witold Wróblewski w swojej odpowiedzi dla radnego Klima, EPEC zakupił program składający się z czterech elementów. Koszt zakupu w 2011 r. oprogramowania to prawie 400 tys. zł. Dodatkowo prawie 50 tys. zł wydano na szkolenia pracowników z jego obsługi.

Prawie 180 tys. zł EPEC wydał również na serwisowanie i aktualizacje oprogramowania, którego praktycznie nie użyto. Daje to łączny koszt, jaki poniósł budżet naszego miasta na poziomie ponad 600 tys. zł!

Zarząd spółki, przed zakupem programu Termis Operations prowadził rozmowy o jego wprowadzeniu z zarządem Energa Kogeneracja. Energa początkowo wyrażała zainteresowanie takim działaniem w celu kontroli dostarczanego ciepła. Jednak ostatecznie, w 2012 r., wycofała się z dalszych rozmów. Powodem zerwania rozmów było nie przyjęcie przez miejską spółkę propozycji podpisania z Energą umowy długoterminowej na dostarczenie ciepła. Mimo tego EPEC nadal ponosił koszty utrzymania tego oprogramowania!

Więcej o tym tu: http://fakty.elblag.pl/epec-wydal-kilkaset-tysiecy-zlotych-na-program-ktorego-nigdy-nie-uzyto/

Rozrzutność finansowa ze środków publicznych

Elbląskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplne reklamowało się również szeroko w lokalnych mediach. Wydatki, w ciągu kilku lat, sięgnęły setek tysięcy złotych.  Pozostaje jednak zadać pytanie – po co elbląskiej, lokalnej spółce miejskiej tak szeroka promocja? Jak to możliwe, że lokalna, miejska spółka, która nie mając żadnej konkurencji, pompowała przez lata w lokalne media, agencje reklamowe i zespoły sportowe kilkaset tysięcy złotych rocznie?

– Z dokumentów wynika, że  w sprawach sponsoringu  wprowadzono w błąd zarówno Radę Nadzorczą, jak i radnego – mówił radny Ryszard Klim.  – W odpowiedzi Rada Nadzorcza  podaje kwotę sponsoringu za lata 2011-2014 w wysokości 365 tysięcy, natomiast z odpowiedzi na Interpelacje wynika  kwota ponad 1 mln 300 tys.

Więcej o tym pisaliśmy tu: http://fakty.elblag.pl/sponsoring-reklamy-szeroki-strumien-pieniedzy-plynal-z-epec-do-kogo-i-w-jakim-celu/

Tymczasem według Prokuratury w Elblągu: „ze względu na brak znamion czynu zabronionego i brak danych świadczących o możliwości popełnienia przestępstwa, nie było podstaw, by komukolwiek postawić zarzuty”. Jak to możliwe w świetle przytoczonych dowodów? Do tej sprawy jeszcze powrócimy.

Opinia. Prokuratura „nie widzi” czynów zabronionych w EPEC? Wszyscy się pomylili?

O Autorze
-

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>