Opinia. Kandydaci na prezydenta się kłócą. Nadal brak sensownej alternatywy dla miasta

457
Wyświetleń

Kandydaci na prezydenta Elbląga „rzucili się sobie do gardeł”. Jednocześnie nadal brak sensownej debaty samorządowców o przyszłości naszego miasta. Ostatni raz tak duży projekt modernizacji Elbląga przedstawił Edmund Szwed w 2015 r.

Sytuacja finansowa i gospodarcza miasta nie jest ciekawa. Elbląg się wyludnia, inwestorów brak, brak również konkretnych projektów wydobycia miasta z tej zapaści. Żaden kandydat na prezydenta Elbląga nie przedstawił do tej pory żadnego sensownego projektu zmiany tej sytuacji. Co więcej, analizując programy wyborcze frakcji politycznych trudno być optymistą. Żaden nie zawiera konkretnego pomysłu na nasze miasto. Wygląda na to, że kogokolwiek nie wybierzemy na prezydenta Elbląga, nic się nie zmieni lub niewiele – oby nie na gorsze.

Analizując gospodarcze projekty wszystkich kandydatów na prezydenta Elbląga widać dokładnie, że upatrują szans na rozwój miasta w trzech aspektach – budowie kanału przez Mierzeję Wiślaną, ukończeniu budowy „siódemki” do Gdańska oraz założenie, że Elbląg stanie się „sypialnią” gdańszczan lub elblążan pracujących w Trójmieście. To – można tak powiedzieć – praktycznie intelektualna kapitulacja rodzimych polityków.

Nie wiadomo, w jakim kierunku Elbląg będzie się rozwijał gospodarczo. Co zrobić z problemem zadłużenia lokatorów Zarządu Budynków Komunalnych, gdzie mają lokować się ewentualni inwestorzy, jak pobudzić przedsiębiorczość wśród młodych elblążan, jak zmienić formułę funkcjonowania Elbląskiego Parku Technologicznego, co w końcu robić aby Modrzewiny nie trzeba było zamieniać w pola uprawne?

Za to kandydaci chętnie „rzucają się sobie do gardeł” im bliżej do wyborów samorządowych. Stefan Rembelski pozwał do sądu Witolda Wróblewskiego – w sumie o rzecz praktycznie nieistotną. Michał Missan na każdym kroku krytykuje obecnego prezydenta, choć Platforma Obywatelska nadal ma swojego wiceprezydenta miasta – Jacka Boruszkę. Politycy PiS zaś zarzucają Wróblewskiemu, że jego program jest podobny do propozycji Prawa i Sprawiedliwości.

Politycy się kłócą, a elblążanie patrzą na to coraz bardziej bezradni i coraz mocniej zniesmaczeni. Nic więc dziwnego, że w mieście słychać, że wybory prezydenckie przypominają wybór „między dżumą a cholerą”.

Ostatni raz śmiała wizja rozwoju Elbląga pojawiła się w 2014 r., podczas poprzednich wyborach samorządowych. Taki kompleksowy projekt dla miasta, w każdym aspekcie rozwoju, przedstawił Edmund Szwed. Od tej pory nie pojawiła się już taka inicjatywa.

Elbląg potrzebuje bowiem impulsu, koła zamachowego rozwoju. Takim impulsem mogła by być Modrzewina Północ – nowoczesne osiedle mieszkaniowe z funkcjami biznesowymi.

O projekcie Modrzewina Północ można przeczytać tu: http://fakty.elblag.pl/ratujmy-elblag-edmund-szwed-apeluje-do-wladz-miasta-i-radnych-w-sprawie-modrzewiny-polnoc/

Inwestycje, które lokują się obecnie na Modrzewinie, generują niewiele miejsc pracy dla elblążan. Inwestorzy zaś nie stoją w kolejce u wrót Modrzewiny. Porzucono całkowicie tereny inwestycyjne zlokalizowane przy drodze krajowej nr 7, tzw. Terkawkę

Nie wiadomo dlaczego władze miasta całkowicie porzucają również projekt budownictwa mieszkaniowego na Modrzewinie, choć północna część tego terenu właśnie została przejęta od wojska w takim celu. Miasto nowych budynków mieszkaniowych nie buduje, choć powinno „zaspokajać potrzeby mieszkaniowe mieszkańców Gminy”. Milczy również w sprawie projektu, który mógłby nie tylko zrewolucjonizować gospodarkę mieszkaniową miasta, ale również przyciągnąć do miasta tak potrzebne inwestycje.

Jak długo jeszcze będziemy musieli cieszyć się z zapowiadanej inwestycji, gdzie inwestor zadeklaruje…10-20 nowych miejsc pracy. Tyle zapewnia nowy dyskont sieci Biedronka.

To nie jest żaden inwestycyjny sukces miasta. Potrzebujemy dziś odważnych decyzji, śmiałych przedsięwzięć, niestandardowych działań władz miasta, sięgnięcia po partnerstwo publiczno-prywatne.

To ostatni dzwonek, nim Elbląg się naprawdę wyludni i przestanie być atrakcyjnym miejscem do inwestowania. Nasze miasto nie ma już właściwie nic do stracenia. Albo pójdziemy odważnie do przodu, albo nic już się tu nie zmieni.

Opinia. Kandydaci na prezydenta się kłócą. Nadal brak sensownej alternatywy dla miasta

O Autorze
-

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>