Opinia. Jerzy Wilk walczy o przekop. Szkoda, że nie walczył o stocznię rzeczną

508
Wyświetleń

Jerzy Wilk w Sejmie gra starym sloganem, czyli przekopem przez Mierzeję Wiślaną. W przesłanym do elbląskich gazet oświadczeniu obiecuje, że się zajmie inwestycją. Przy okazji mamy tu jeszcze sporo niedomówień czy nawet ignorancji posła Wilka, oraz zapowiedź chęci powrotu do gospodarki centralnie sterowanej, jak w czasach PRL.

PiS wraca do idei przekopu przez Mierzeję Wiślaną. To ma być nawet, według zapowiedzi ministra Marka Gróbarczyka, główne zadanie nowego ministerstwa, czyli Ministerstwa Gospodarki Morskiej. Zobaczymy, co z tego wyjdzie i jak do tej sprawy zabierze się nowy rząd, a przede wszystkim gdzie znajdzie środki na wykonanie tego ambitnego projektu.

Jerzy Wilk pisze: „Przypomnę, że realizację tego zadania zapowiedział premier Jarosław Kaczyński. Według planów z 2007 roku budowa kanału miała się zakończyć w 2014 roku. Jednak po dojściu do władzy Platformy Obywatelskiej, przedsięwzięcie to zostało praktycznie zarzucone. W trakcie kampanii wyborczej, premier Donald Tusk będąc w Elblągu twierdził, że jest on nieopłacalny ekonomicznie i szkodliwy dla środowiska. W sierpniu 2013 roku, na posiedzeniu sejmowych komisji infrastruktury oraz samorządu terytorialnego i polityki regionalnej, głosami posłów PO i PSL odrzucono projekt budowy kanału już w pierwszym czytaniu. Za przyjęciem projektu uchwały głosowali między innymi członkowie Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski. Jako ówczesny prezydent Elbląga także brałem udział w posiedzeniu tych komisji”.

Faktycznie, odchodzący w 2007 r. rząd PiS zapowiedział taką inwestycję. Tylko poseł Wilk przemilcza kwestię braku zabezpieczenia środków finansowych na ten projekt oraz braku pełnej dokumentacji projektowej. Nowy rząd musiał więc zacząć te sprawy przygotowywać, szukać środków i tworzyć odpowiednie dokumentacje. Jerzy Wilk chyba nie zdaje sobie sprawy z ogromu takiej inwestycji. To nie jest przekopanie piaskownicy łopatką, tylko poważna ingerencja w teren, który leży poza naszym województwem. Ponadto, jak powszechnie wiadomo, na tego typu inwestycje Unia Europejska nie da środków finansowych. Gdzieś je trzeba znaleźć. Ponadto nie pamiętam, aby premier Donald Tusk mówił o przekopie, że: jest on nieopłacalny ekonomicznie i szkodliwy dla środowiska. Pan się tu, delikatnie mówiąc, mija z prawdą. Rząd PO-PSL wdrożył projekt przekopu do realizacji i zaczął opracowywać dokumentację. Wyznaczono także datę realizacji tej inwestycji. Więc czemu Pan kłamie?

Mając na uwadze urealnienie harmonogramu realizacji przedmiotowego programu, można mówić o perspektywie 2020 r. jako o czasie możliwym dla realizacji tej inwestycji. Na tym etapie prac, kiedy dopiero tworzy się ocena zasadności przedsięwzięcia nie da się wprowadzić żadnego wniosku o jego realizację – mówił wtedy Sekretarz stanu w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej Zbigniew Rynasiewicz. – Elbląg nie może czekać do 2020 r. na jakieś oceny. W skali naszego miasta jest to wieczność. Miasto oczekuje na szybkie decyzje rządu i Sejmu. Budowa kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną to bardzo poważna rzecz, nie tylko dla Elbląga, ale dla wszystkich gmin nadzalewowych. To jest rozwój turystyczny i gospodarczy szeregu miast zlokalizowanych nad zalewem – mówiłem na posiedzeniu komisji. – Dla Elbląga jest to otwarcie się na morze i jest to rozwój gospodarczy. Według opinii ministerstwa to ponad 2 tys. nowych miejsc pracy w rejonie Elbląga i gmin nadzalewowych. Realizacja tej inwestycji pobudzi ruch turystyczny, skróci drogi to trójmiejskich portów i zabezpieczy naszą suwerenność”.

Panie pośle Wilk, pisząc, że: Elbląg nie może czekać do 2020 r. na jakieś oceny. W skali naszego miasta jest to wieczność. Miasto oczekuje na szybkie decyzje rządu i Sejmu, wykazuje Pan swoją ignorancję w tym temacie. Ponieważ nie mamy już gospodarki centralnie sterowanej, jak za czasów PRL. Nie da się teraz tak, jedną decyzją, przesuwać jeziora, zawracać rzeki itp. Teraz właśnie każda inwestycja wymaga odpowiedniej dokumentacji, opracowań, analiz i statystyk. Szkoda, że rząd PiS, zainteresował się przekopem Mierzei dopiero w 2007 r., na odchodne, jako elementem kampanii wyborczej. Ponadto proszę nie sugerować, że tylko ta inwestycja da szansę na rozwój miasta. Inne miasta, bez dostępu do morza, potrafią sobie świetnie radzić, wykorzystując maksymalnie swoje walory i atuty. Trzeba było walczyć o interesy miasta, a nie wspierać prywatnego przedsiębiorcę, Andrzeja Kobylarza.

Przypomnę ponadto, że naukowcy, autorzy studium wykonalności kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną (dokument został przygotowany na zlecenie Urzędu Morskiego w Gdyni), od lat wskazują na konieczność i opłacalność tej inwestycji. Powtórzyli to podczas konferencji naukowej dot. kanału żeglugowego, która odbyła się w ubiegłym roku w Elblągu. Naukowcy podkreślają, że inwestycja nie stanowi poważnego zagrożenia dla środowiska.

Czy Pan poseł ma na myśli konferencję, którą Pan, jako prezydent miasta sam zorganizował i zaprosił ekspertów, którzy potwierdzili to, co Pan chciał, aby powiedzieli?

Realizacja tej inwestycji ma ponadto ogromne znaczenie gospodarcze dla naszego regionu. Dzisiaj w Elblągu przeładowuje się 180 tys. ton towarów, w ubiegłym roku było ponad 300 tys. zatem odnotowuje się spadek, gdyby miasto miało wolny dostęp do morza, nastąpiłoby zwielokrotnieniu załadunku. Dodatkowym, istotnym walorem inwestycji jest rozwój turystyki oraz impuls dla rozwoju żeglugi. Budowa Przekopu leży w interesie Polski i całej Unii Europejskiej. Nie powinno być tak, że Niemcy, czy Holendrzy, którzy chcą wpłynąć na Zalew Wiślany muszą się pytać Rosjan o zgodę. Dziś jednak mamy do czynienia z taką sytuacją, a to wszystko za sprawą niezrealizowania przez rządy PO tej kluczowej dla naszego regionu inwestycji.

Pewnie ma Pan rację. To może mieć ważne znaczenie dla naszej regionalnej gospodarki i rozwoju naszego Portu. Jednak szkoda tylko, że tak, jak Pan teraz usilnie zabiega o wykonanie przekopu przez Mierzeję Wiślaną, nie zabiegał Pan o przejęcie przez nasz port stoczni rzecznej. Dziś Arkadiusz Zgliński, dyrektor Portu Morskiego w Elblągu mówi, że nie tylko żałuje, że Elbląg nie ma tej stoczni, ale także, że mogłaby niesamowicie wesprzeć rozwój elbląskiego portu. Dać mu nowy impuls rozwojowy nawet w przypadku braku przekopu przez Mierzeję Wiślaną. Pan jednak wolał wspierać Andrzeja Kobylarza, obecnie Pana kolegę z ław sejmowych, aby to prywatna firma przejęła stocznię rzeczną, a nie miasto. Zastanawia się Pan czasami, ile nasze miasto straciło na tym, że port nie ma tej stoczni? Czy nie byłby to teraz mocny podmiot w naszym regionie? Pan Kobylarz oczywiście dziękował Panu za to poparcie i pomoc. Szkoda, że takich podziękowań nie może kierować w Pana kierunku dyrektor Portu i jego pracownicy.

 

 

 

Opinia. Jerzy Wilk walczy o przekop. Szkoda, że nie walczył o stocznię rzeczną

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>