Opinia. Czy Elbląg stać na trzeciego wiceprezydenta?

811
Wyświetleń

Warszawa ma czterech wiceprezydentów. To może i jest zrozumiałe. W końcu stolica i potężna metropolia. Po co jednak w naszym, upadającym i wyludniającym się mieście trzeci zastępca prezydenta? Wydaje się to oczywiste – będzie to wysokopłatna funkcja typowo polityczna. Bo merytorycznie nie ma ku temu żadnego wytłumaczenia.

Jeśli wierzyć informacjom dziennikarzy portel.pl odbywają się już zakulisowe rozmowy pomiędzy prezydentem Witoldem Wróblewskim a „czołowymi działaczami Platformy Obywatelskiej” (można przypuszczać, że chodzi tu o poseł Elżbietę Gelert i senatora Jerzego Wcisłę) na temat obsady stanowiska trzeciego wiceprezydenta miasta. Ten „dobrze płatny stołek” w upadającym mieście ma przypaść właśnie politykowi PO. Po co? Intencje prezydenta Wróblewskiego są w pełni zrozumiałe  – chce mocniej związać ze sobą radnych PO i swobodnie, w spokoju rządzić pięć lat miastem.

Intencje PO też są zrozumiałe. Od czasu referendum, w którym elblążanie odwołali prezydenta Grzegorza Nowaczyka i radnych miejskich Platforma Obywatelska nie ma już wpływu na miasto. Straciła również „swoich ludzi” w spółkach miejskich. Głód władzy, stanowisk, chęć powrotu do władzy jest zaś spora.

Skoro obie strony „bardzo chcą” co stoi na przeszkodzie? Otóż prezydent Wróblewski stawia pewne warunki. Chce sam wskazać, kogo Platforma ma na wiceprezydenta Elbląga desygnować. PO, chcąc zachować pozory niezależności, na te warunki nie chce przystać tak od razu.

Na giełdzie politycznej pojawia się kilka nazwisk: Marek Kucharczyk, Michał Missan oraz Małgorzata Adamowicz.

Dość oryginalną wypowiedzią popisał się w tej sprawie senator Jerzy Wcisła dla portelu: „Stanowisko wiceprezydenta nie jest żadnym warunkiem trwania koalicji. Nie domagamy się stanowisk – zaznacza senator Jerzy Wcisła. – Koalicja funkcjonuje i jesteśmy z niej zadowoleni. Jeżeli jednak z naszej strony znajdą się osoby, które pasowałyby do filozofii sprawowania władzy w mieście, to możemy się w tej sprawie z prezydentem domówić. Oczywiście po określeniu zakresu kompetencji i obowiązków danej osoby. Jeśli do wyboru nie dojdzie, to nic się nie stanie”.

Ciężko zrozumieć co ma oznaczać „filozofia sprawowania władzy” przez prezydenta Witolda Wróblewskiego? Bo jak można sięgnąć pamięcią kilka miesięcy wstecz, to właśnie ta „filozofia sprawowania władzy” obecnego włodarza bardzo nie podobała się tuzom PO w Elblągu. Głośno to krytykowali zarówno senator Jerzy Wcisła, jak i Michał Missan – ówczesny kandydat Platformy na prezydenta Elbląga. Teraz do tej „filozofii” Platforma chce się jednak jakoś dopasować?

Wystarczy przejrzeć komentarze pod tym artykułem na portelu aby mieć pewność, że elblążanie – a więc suweren lokalny, na trzeciego wiceprezydenta zgody nie wyrażają. Wręcz taki pomysł budzi w mieście oburzenie a mieszkańcy wskazują, że jest to etat niepotrzebny i stanowi zbędne wydatkowanie pieniędzy publicznych.  A suweren ma taką władzę, że jak się uprze to…prezydenta odwoła w referendum. Głosu elbląskiej ulicy nie powinno się więc lekceważyć.

Zwłaszcza, że jak czytamy w portel.pl trzeci wiceprezydent miałby zajmować się…m.in. sprawami społecznymi i zdrowiem! Trzeba teraz zadać sobie pytanie czy ten aspekt funkcjonowania samorządu jest tak istotny, że wymaga nadzoru trzeciego wiceprezydenta? Raczej nie. Zwłaszcza, że każdy kto choć trochę orientuje się w realiach funkcjonowania samorządu dobrze wie, że główny ciężar pracy spoczywa na urzędnikach merytorycznych oraz dyrektorach i kierownikach poszczególnych departamentów.

Jeśli już kogoś zatrudniać, to sprawnego managera, który w końcu zacznie wyciągać te miasto z dołu, w które wpadło przez lokalnych i ogólnopolskich polityków. Na pewno zaś nie kolejnego lokalnego polityka, który nic konkretnego nie wniesie do procesu podnoszenia Elbląga z upadku.

Prezydent Henryk Słonina radził sobie z zarządzaniem miasta z dwoma wiceprezydentami, podobnie prezydent Jerzy Wilk. W poprzedniej kadencji również Witold Wróblewski miał dwóch zastępców. Jedynie prezydent Grzegorz Nowaczyk miał trzech wiceprezydentów – wiemy jak ta rozrzutność  się dla niego skończyła.

Wydaje się, że zamiast tego stanowiska prezydent powinien raczej skierować środki finansowe w Urzędzie Miejskim tam, gdzie polski rząd dołożył dodatkowych, nowych obowiązków. To byłoby racjonalne i merytorycznie uzasadnione.

Trzeci zastępca jest dla miasta i mieszkańców kosztem zbędnym, nieracjonalnym i niczym nie uzasadnionym. Nie akceptowanym przez elblążan. W grę tu wchodzi tylko i wyłącznie polityka i nic więcej.

Opinia. Czy Elbląg stać na trzeciego wiceprezydenta?

O Autorze
-

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>