Niebezpieczny Bałtyk. Lepiej tu się nie kąpać i nie jeść ryb

233522
Wyświetleń

Morzu Bałtyckiemu grozi potężna katastrofa ekologiczna. Tony różnego rodzaju broni chemicznej, która leży na dnie od czasów II wojny światowej, zaczyna się rozszczelniać. Wkrótce, według ekologów, śmiercionośne substancje dostaną się do wód naszego morza. Wtedy Bałtyk stanie się akwenem martwym.

W czasie II wojny światowej w Bałtyku znalazło się ok. 50 tys. ton broni chemicznej z czego 15 tys. ton stanowią chemiczne środki bojowe. Rosjanie, Niemcy, ale także Amerykanie czyszczący faszystowskie magazyny broni chemicznej, zatopili tę broń w morzu, bo było to łatwiejsze i mniej kosztowne od wywożenia i utylizacji. Po ponad 70 latach część z beczek zawierających te substancje zaczyna się rozszczelniać. Jeżeli dojdzie do tego na masową skalę, a jest to możliwe w każdej chwili, Bałtyk może stać się morzem martwym – mówi portalowi Parlamentarny.pl Kamil Wyszkowski, dyrektor generalny Global Compact w Polsce, omawiając raport Rady Państw Morza Bałtyckiego.

Kamil Wyszkowski: – Na naszych wodach terytorialnych, w większości w Głębi Gdańskiej, znajduje się kilkadziesiąt ton broni chemicznej. Na głębokościach od 100 do czasami nawet 10 metrów leżą beczki z gazem duszącym – z cyklonem B, iperytem czyli gazem musztardowym, sarinem (znanym z ataków w Tokijskim metrze), luizytem, adamsytem czy substancjami duszącymi, paraliżującymi albo parzącymi.

Po ponad 70 latach część z beczek zawierających te substancje zaczyna się rozszczelniać. Jeżeli dojdzie do tego na masową skalę, a jest to możliwe w każdej chwili, Bałtyk może stać się morzem martwym.

Nie jest też tak, że nic na rozszczelnianie beczek nie wskazuje. Coraz częściej notowane są poważne przypadki poparzeń rybaków, którzy w sieciach wraz z rybami wydobywają pozostałości broni chemicznej, która już się wydostała z beczek. W ciągu ostatnich 20 lat odnotowano 115 incydentów z udziałem broni chemicznej pozostawionej na dnie Bałtyku, większość z nich dotyczyła właśnie rybaków narażonych na działanie gazu musztardowego, który dostał się do ich sieci.

Poparzeniom często ulegają również plażowicze. Małe dziecko, które znajdzie na plaży ładny zielony kamyczek i włoży go sobie do ust, po prostu umrze. To bardzo poważne zagrożenie dla życia i zdrowia, które będzie narastało.

– Już obecnie kąpieli morskich w Darłowie, Kołobrzegu czy Dziwnowie lepiej unikać. Tam na głębokości odpowiednio 90, 65 i zaledwie 10-12 m, czyli bardzo płytko, zalegają beczki z bronią chemiczną. Te miejscowości są najbardziej narażone na to, że substancje dostaną się w ręce nieświadomych zagrożenia plażowiczów.

– Ryby z Bałtyku, to już wiemy, nie są zbyt zdrowe, zwłaszcza tzw. denne. WHO już od dawna przypomina o tym, że flądry bałtyckiej czy hodowlanego łososia bałtyckiego lepiej nie jeść, bo ryby denne narażone są na kontakt z substancjami, które odkładają się w ich mięsie.

Ta informacja jest oczywiście niewygodna dla polskich rybaków, ale to my jako konsumenci nieświadomi zagrożenia jemy je i jesteśmy narażeni na poważne choroby głównie neurologiczne i nowotworowe, które spowodowane są przez odkładane w mięsie ryb substancje chemiczne.

Dlaczego nikt nic o tym nie mówi. Potrzebna byłaby choćby profilaktyczna edukacja plażowiczów, turystów i mieszkańców.

– To prawda, nikt nie chce na ten temat rozmawiać. Temat zepchnięto na margines, a to poważny problem, który już istnieje i będzie narastał. Już cztery lata temu wyliczyliśmy, że beczki zaczęły perforować. Ta cienka czerwona linia została przekroczona. W ciągu najbliższych lat będzie miał miejsce znaczny przyrost wydobywających się toksycznych substancji.

Więcej: http://www.parlamentarny.pl/gospodarka/baltyk-to-tykajaca-bomba-zegarowa-zatopione-beczki-z-bronia-chemiczna-moga-sie-rozszczelnic-w-kazdej-chwili,9433.html

 

 

Niebezpieczny Bałtyk. Lepiej tu się nie kąpać i nie jeść ryb

O Autorze
-

24 komentarzy

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • N.a.m
    Odpowiedz

    Dziwne ze teraz się tym przejmują a nie np. 5 lat temu. Od II wojny światowej trochę czasu minęło, więc mieli dużo czasu żeby się tym przejmować.

  • Nurek
    Odpowiedz

    Straszenie!!!. Po pierwsze broń chemiczna faktycznie jest w naszych wodach jak i w każdych innych. Skala i ilość jest mocno przesadzona a gdybanie że już teraz się to stanie to najzwyklejsze szukanie sensacji przez media. Wszelakie opowiadanie o tym że Bałtyk jest brudny zakażony i okropny to bzdura bo według raportów instytucji takich jak PAN wody Bałtyku z roku na rok są czystsze i stan naszego morza się polepsza. Co do poparzonych rybaków którzy wyciągają różne niespodzianki z dna, jest to bardziej związane ze sposobem łowienia. Trzeba sobie uświadomić ze ryba nie stoi na piasku tylko w pobliży wraków i innych miejsc w których może się schować. Rybacy dobrze o tym wiedzą i łowiąc przy wrakach czy śmietniskach (pozostałościach po odbudowie polski po IIwś) wyciągają w sieci wszystko co wpadnie w tym też czasem i broń. Jeżeli chodzi o jedzenie ryb w nadmorskich knajpkach to wierutna bzdura!! We wszystkich tych miejscach mimo szyldów mówiących o świeżej Bałtyckiej rybce, nie uświadczycie czegoś co zostało wyłowione z naszych wód. Ryb jest za mało a rybacy nie mogą ich poławiać w takim stopniu żeby zaopatrzyć knajpy. Wszystko w tamtych miejscach jest mrożoną rybą od dostawców gastronomicznych. Wszelkie zatrucia związane ze zjedzeniem rybki nad polskim morzem są związane z warunkami sanitarnymi knajp a nie zatruciem ryb. Przestańcie straszyć ludzi!!!

  • Paweł
    Odpowiedz

    Nigdy nie widziałem żadnych przykrości z tym związanych. Od lat nikt na Polskim wybrzeżu nie uległ żadnemu zatruciu. A ryb jest mało bo wszystko północne państwa wyławiają, które nie mają ograniczeń z UE. A skoro tak, to można się zagrożenia pozbyć poprzez odpowiednie działania nurków wojskowych.
    No cóż, mi się wydaje że artykuł wyssany z palca.
    Oby to nie była prawda, Bałtyk jest i tak już w opłakanym stanie przez bezmózgie działania ludzi.
    Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do walki z syfem w Bałtyku każdego, chociażby poprzez nie wyrzucanie peta na plaży.

    • Specjalista
      Odpowiedz

      A przez jakie konkretnie dzialania? Jak chcesz wyciagnac chemikalia, ktore po niewielkim nagrzaniu (np do temp powietrza w lecie) zapalaja sie do temperatury duzo ponad 1000°C ?
      Gdyby byla taka mozliwosc, to by to wyciagneli. Na ten moment bezpieczniej jest trzymac ten syf na dni i nie ruszac, by podbity mul sie rozprzestrzenial.
      Musieliby wymyslec ogromne odkurzacze zasysajace szczelnie durze przestrzenie i mrozace natychmiast” smiecia” – najlepiej bezzalogowe.
      A tymczasem Unia w temacie morskim woli sie zajmowac slimakami….

  • Antówka
    Odpowiedz

    A może tak, coś wspomnieć w artykule o oczyszczaniu Bałtyku? A nie same wady, gdyby ktoś ruszył główką nie byłoby problemu. Śmierdzi mi tu jakąś antyreklamą, zrobiło się ciepło i wszyscy jadą nad morze. Niestety nawet jeśli, Bałtyk będzie „zachemikowany” to i tak wszyscy będą jeździć. Nie sądzę by wielu ludzi to czytało.

  • PETRU_SWETRU
    Odpowiedz

    A czy czasami Autor Widmo piszący ten artykuł, nie dostał zlecenia od mocodawców z UE, którym marzą się nasze wody i rybki?

  • Knichzor
    Odpowiedz

    10 metrów?! Wystarczy wynajęta motorówka z podnośnikiem i kilku uciekających przed wojną wyznawców religii pokoju, którzy zrzucą zawartość wyłowionych beczek warszawiakom na głowy…..

  • Magdalena
    Odpowiedz

    Typowa antyreklama tuż przed sezonem letnim. Z tego co zauważyłam co roku ktoś wystawia inne nowinki,które miałyby zniechęcać rodaków do wyboru Bałtyku ma miejsce wakacje. Każdego roku przekonujemy się jednak , że zagrożenia nie ma…a przynajmniej nie na taką skalę jak twierdzą często anonimowi autorzy artykułów.

  • wajper
    Odpowiedz

    A czy przypadkiem woda w Bałtyku nie jest regularnie badana? A czy przypadkiem regularnie nie lata nad Bałtykiem monitoring ekologiczny ze specjalistycznym sprzętem na pokładzie, do wykrywania najmniejszych skażeń? A czy przypadkiem te wypociny nie wiadomo kogo mają inny cel?

  • Magda
    Odpowiedz

    Tylko trochę dziwnie że akurat najwięcej Niemców przyjeżdża nad Bałtyk bez żadnych problemów biorą kąpiel w tych wodach i najwięcej jest wśród nich emerytów.

  • Robert
    Odpowiedz

    To wszystko prawda niestety. Przed laty wielokrotnie kupowałem flądrę bezpośrednio od rybaków w Darłowie , Mielnie czy Dąbkach. Widziałem nieraz zdeformowane ryby , również poparzone, kilka sztuk na połów, który i tak jest mizerny. Skutecznie wyleczyło mnie to z bałtyckiej rybki. Ryby prawie nie ma . Kuter jednorazowo przywozi kilka skrzynek ryby, czasem w ogóle nic nie złowią. Kąpiel w Bałtyku nie jest bezpieczna , to wiem o rybaków. Nie mówią o tym dookoła , bo straciliby chleb. Ludziom trzeba mówić prawdę, tę niewygodną też.

  • Anika
    Odpowiedz

    Żródło, albo te rewelacje to tylko bujna wyobraźnia autora, który zresztą nie pofatygował się, żeby się podpisać.

  • R
    Odpowiedz

    Kolejna propaganda żeby zniszczyć polskie rybołówstwo, turystykę i inne… Tego nie łowić, tamtego nie łowić, tu zakazy, tu likwidacje floty; tego nie jeść, tu nie pływać, tam nie przyjeżdżać, tego unikać… Ciekawe ile tego jest na innych morzach.. Cały czas negatywnie o Bałtyku. Nie straszcie ludzi. Zawsze przed sezonem powstają takie artykuły, żeby zniechęcić Polaków do przyjazdu nad nasze morze. Ciekawe kto za tym stoi i po co to?
    Nam zakazują połowów, aby zwiększyć ilość ryb i straszą jakimiś wyciekami chemicznych substancji ( jest wiele gorszych rzeczy od tego) , a inni – i tak łowią wszystko jak leci. Taka UE…