Miasto nadal walczy z watahą dzikich psów

938
Wyświetleń

Są kolejne przypadki ataku hordy dzikich psów na mieszkańców Rubna i Nowakowa. Widziane były także w okolicach ul. Mazurskiej. Urząd Miejski oraz lekarz weterynarii stosują kolejne metody unieszkodliwienia czworonogów. Jednak jak na razie bez większego skutku.

Od kilku tygodni mieszkańcy Rubna i Nowakowa zgłaszają przypadki ataków zdziczałych psów na ludzi. Wataha liczy kilka osobników, które jednak są nieufne wobec ludzi i nie dają się wyłapać. Psy widziano także w okolicach ul. Mazurskiej, Królewieckiej (przy ogródkach działkowych) oraz w pobliżu Zakładu Utylizacji Odpadów.

W poniedziałek pracownik Referatu Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego oraz lekarz weterynarii pracujący na zlecenie Miasta rozstawili w rejonie bytowania zdziczałych psów dwie klatki żywołowne, wypożyczone ze schroniska dla zwierząt. Klatki będą kontrolowane przez lekarza weterynarii dwa razy dziennie. W przypadku braku efektu zostaną przestawione w inną lokalizację.

Od kilku tygodni, Referat Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, widząc realne zagrożenie i chcąc pomóc społeczności lokalnej, zlecił lekarzowi weterynarii pracującemu na zlecenie Miasta podjęcie działań w zakresie wyłapania bezpańskich psów, stwarzających zagrożenie.

Pracownicy Referatu Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego kilkakrotnie spotykali się i rozmawiali z mieszkańcami Rubna, aby ustalić , gdzie można psy spotkać. Mieszkańcy wskazywali powalone drzewa w lesie, przy których znajdują się nory psów. Ustalono, że stado składa się z 5-7 psów, jednego czarnego dużego, wygląda na rasę husky lub inną z długa sierścią. Psy co dwa – trzy dni pojawiają się na wysypisku, przychodzą od strony ul. Mazurskiej, czasami odpoczywają przy drodze wjazdowej do ZUO, na górce w lesie z prawej strony.

Monitorując sytuację w lipcu br. pracownicy Referatu Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego przemierzali (samochodem i piechotą) w wybranych dniach ulicę Okrężną przy Rodzinnych Ogrodach Działkowych, gdzie zauważono psy. Niestety obecności psów nie stwierdzono. Działkowcy, z którymi rozmawiali pracownicy oznajmili, że psy pojawiają się nieregularnie. Czasem wchodzą do ROD i idą w kierunku ul. Królewieckiej. Niestety zdarzało się, że zdziczałe psy były dokarmiane przez działkowców, którzy tłumaczyli, że im ich po prostu szkoda.

O fakcie pojawiania się zdziczałych zwierząt powiadamiane jest także Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt.

20 lipca br. pracownik Referatu Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego wydał zlecenie dla lekarza weterynarii na wyłapanie zdziczałych psów. Lekarz podjął interwencję polegającą na rozłożeniu środków farmakologicznych w żywności, na terenie jednego z gospodarstw (w porozumieniu z właścicielem). Wyłożonych zostało 9 specjalnych kulek ze środkiem usypiającym (w mięsie). 6 kulek zostało zjedzonych.

W dniu 21 lipca lekarz weterynarii pobrał broń Palmera, aby z jej wykorzystaniem podjąć próbę uśpienia psów. Ze względów bezpieczeństwa, towarzyszyć mu będzie pracownik Referatu Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Duży obszar po jakim poruszają się psy powoduje, że ich szybka lokalizacja stanowi za każdym razem trudność. 22 lipca odbyło się spotkanie z Komendantem Straży Miejskiej.  Lekarz weterynarii poprosił o pomoc w zapewnieniu bezpieczeństwa, podejmie próbę wejścia do lasu i tam odstrzelenia psów, ewentualnie ponownego wyłożenia środków farmakologicznych w żywności, przy norach.

Czy te działania przyniosą skutek? Zobaczymy. Na pewno jednak, jeśli będziemy przebywali w tych rejonach, należy szczególnie uważać na pojawiające się psy. Potrafią bowiem zaatakować ludzi.

Miasto nadal walczy z watahą dzikich psów

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>