„Mamy tu horror”. Dramat i tragedia starszych mieszkańców Elbląga /materiał filmowy/

2310
Wyświetleń

To skandal, aby w centrum Elbląga starsi ludzie musieli żyć w takich warunkach, przy całkowitej bezczynności wszystkich odpowiedzialnych za to służb. Tym ludziom nikt nie chce pomóc. Jak zaś sami mówią, do tragedii może dojść w każdej chwili. „Mamy tu horror” – mówią.

Żyją, jak na bombie zegarowej. Nie wiedzą kiedy w ich klatce znów wybuchnie pożar. Jeden już był. W tamtym roku. Na szczęście w mieszkaniu była sąsiadka. Szybko zareagowała i wezwała straż pożarną. Strażacy ogień ugasili. Jak mówią, nikt im nie chce pomóc. Każdy „umywa ręce” od tego problemu.

- On tam, w tym mieszkaniu wybił dziurę w kominie i pali ognisko. Spala śmieci. Tak się ogrzewa. Odcięli mu już prąd i gaz. Mieszka jak w norze. To jest melina, nie mieszkanie. Przychodzą tu, w nocy, różni ludzie. Bezdomni. Są codziennie awantury, libacje. Smród na klatce schodowej nie do wytrzymania. Robactwo, może jakieś bakterie. Bóg wie co jeszcze. Zalane inne mieszkania. Klatka notorycznie zanieczyszczana. Nic z tym nie można zrobić, ponieważ jest to mieszkanie prywatne tego Pana – mówi jedna z mieszkanek tej klatki.

Gehenna mieszkańców  budynku przy ul. Wojska Polskiego zaczęła się w 2013 r. Od tego momentu trwa walka z uciążliwym sąsiadem i odpowiednimi służbami, które powinny w takiej sytuacji interweniować. Jednak tego nie robią.

- Zaczęło się po śmierci Jego matki. Rozpił się strasznie i zaczął dewastować mieszkanie – mówi jeden z mieszkańców klatki, który powiadomił nas o całej sytuacji. – Pije denaturat. Załatwia swoje potrzeby na podłodze. Przychodzą tu różni ludzie. Bezdomni traktują to mieszkanie jak noclegownię i miejsce do picia. Nocą dzwonią domofonem aby ich wpuścić albo krzyczą pod oknem. To już ponad nasze siły.

Mieszkańcy podjęli działania interwencyjne. Skierowali skargę do zarządcy nieruchomości. Jak się okazuje, mieszkanie jest prywatną własnością mężczyzny i tu pojawia się problem związany z możliwością eksmisji.

-  Zarządca mówi, że trzeba jeszcze poczekać na działania sądowe. Tylko na co mamy czekać? Aż znów coś podpali? – mówi mieszkaniec tej klatki. – Wiem, że zarządca nieruchomości pisał też w tej sprawie pisma do MOPS i do prezydenta Elbląga. Żadnej reakcji nie ma.

Zarządca tej nieruchomości poinformował nas, że wszystkie wyjaśnienia odnośnie tej sprawy przygotuje dla nas rzecznik prasowy.

Na miejsce wzywana była również Straż Miejska. Po jednym ze zdarzeń sporządzono notatkę służbową. Zarządca nieruchomości wysłał również pisma do Sanepidu i Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej z prośbą o pomoc i interwencje. Bez większego efektu.

Tymczasem według naszych informacji Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Elblągu wie o całej sytuacji przynajmniej od 2016 r. Odpowiedź Ośrodka dla instytucji i mieszkańców tego domu jest jedna: „Ten Pan nie życzy sobie żadnej pomocy, więc nie możemy nic zrobić”. Co więcej, Straż Miejska po interwencji w zeszłym roku przekazała do MOPS-u informację o sytuacji zagrażającej zdrowiu i życiu mieszkańców tego budynku. Nadal nie było jednak żadnej reakcji Miasta w tej sprawie!

Mieszkańcy są już załamani całą sytuacją. Chcieli aby chociaż Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna sprawdziła, czy panujące w tym mieszkaniu straszliwe warunki nie zagrażają ich zdrowiu. Boją się bowiem dotknąć klatki schodowej dłońmi.

- Sanepid twierdzi, że to nie należy do ich kompetencji, aby zbadać to mieszkanie. Natomiast z MOPS-u przychodzi czasami pracownica socjalna. Zajrzy tam czy On jeszcze żyje i sobie idzie. Kiedy pytamy co dalej, nie potrafi nam odpowiedzieć – mówi kobieta. – Nikt nie pyta nas, sąsiadów co tu się dzieje. Pisma słaliśmy również do Komendy Miejskiej Policji, do dzielnicowych. My tu mamy codziennie prawdziwy horror. Nikt nam nie chce pomóc.

Policja czasami zabiera uciążliwego lokatora, po interwencji zgłoszonej przez sąsiadów.

- Co z tego, jak za chwilę sami go odwożą i wprowadzają do tego mieszkania. Przecież policjanci jak go odwożą, to widzą w jakim stanie jest ten lokal – mówi kobieta. – Dzielnicowego tu jednak nie widujemy.

Mieszkańcy  piszą teraz pismo do prezydenta miasta Elbląga. Domagają się w końcu stanowczej reakcji.

- W końcu MOPS, Straż Miejska podlegają pod prezydenta miasta. Oczekujemy, że władze naszego miasta w końcu nam pomogą i zrobią z tym porządek – mówi mężczyzna. – Nikt na nasze problemy nie reaguje! My się po prostu boimy. Unikamy tego człowieka. Podobno leczył się nawet psychiatrycznie. Obawiamy się, że jak nikt nam nie pomoże, w końcu dojdzie do tragedii.

Na razie nie udało nam się skontaktować w tej sprawie z dyrektor MOPS w Elblągu. Jednak w rozmowie z nami Łukasz Mierzejewski z biura prasowego Urzędu Miejskiego zapewniał nas, że temat ten będzie wyjaśniany.

To skandal, aby w centrum miasta, w budynku gdzie mieszkają starsi ludzie, dochodziło do takich scen. To skandal, że nie reagują żadne służby miejskie, w tym MOPS. Mimo, że sytuacja jest dobrze znana Ośrodkowi. Czy musi dojść do tragedii, aby w końcu ktoś zainteresował się gehenną, jaką codziennie przeżywają starsi elblążanie?

Do tego tematu jeszcze wrócimy.

„Mamy tu horror”. Dramat i tragedia starszych mieszkańców Elbląga /materiał filmowy/

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>