Jan M. nie oszczędził swojej rodziny, sąd też nie miał dla niego litości

1131
Wyświetleń

Za zabicie żony i dotkliwe zranienie córki Wiolety skazano go na dożywocie. 61-latek nie chce spędzić reszty życia za kratami. Odwołał się od wyroku, ale sąd apelacyjny utrzymał wyrok.

Po awanturze w swoim rodzinnym domu straciła wszystko, co było dla niej ważne. Pijany ojciec najpierw śmiertelnie ranił nożem jej mamę, nie oszczędził też córki. Wioleta z Drewnowa od roku porusza się na wózku inwalidzkim i walczy o powrót do zdrowia. Jej historia poruszyła całą Polskę.

Gdy w kwietniu Sąd Okręgowy w Elblągu skazał jej ojca na dożywocie, odetchnęła z ulgą. Nie chciała dłużej rozdrapywać i tak świeżych ran. Jan M. zapewniał córkę, że nie będzie się odwoływał od wyroku. Zmienił zdanie, starał się o złagodzenie wyroku.

– Jest szereg okoliczności, na które powołaliśmy się w apelacji. Proces toczy się zamkniętymi drzwiami, dlatego nie mogę mówić o szczegółach – mówił nam Tomasz Borzdyński, obrońca Jana M.

W piątek Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał dożywocie dla Jana M. Pani Wioleta nie pojawiła się na rozprawie.

– To kosztuje mnie zbyt wiele emocji. Myślałam, że to już koniec. Dla mnie ta sprawa jest zamknięta. jeśli sąd uzna inaczej i zmniejszy tę karę, to poruszę ziemię i niebo, żeby ten potwór nie wyszedł już na wolność – powiedziała nam jeszcze przed rozprawą.

W rodzinnym domu pani Wiolety często dochodziło do awantur. Interweniowała policja, rodzina miała niebieską kartę. Dramat zaczął się ponad rok temu podczas kolejnej awantury domowej. To wtedy jej pijany ojciec zaatakował swoją żonę.

– Mama dostała nożem, odwróciłam się, żeby ją złapać, wtedy dostałam cios w plecy – opowiadała przed kamerami kobieta. Zaryzykowała, bo jak mówi, nie mogła postąpić inaczej. – Życie matki było dla mnie ważniejsze niż własne – mówiła.

Cios, który zadał jej ojciec, uszkodził rdzeń kręgowy. Kobieta porusza się na wózku inwalidzkim. Choć diagnoza zabrzmiała jak wyrok, lekarze dali jej też nadzieję. Ma 70 procent szans na to, że będzie jeszcze mogła stanąć na nogi. Co prawda przy pomocy kul, ale nie byłaby przykuta do wózka.

Źródło: TVN24
O tej sprawie więcej pisaliśmy tu: http://fakty.elblag.pl/zycie-matki-bylo-dla-niej-wazniejsze-niz-wlasne-ojciec-zabil-matke-a-z-corki-zrobil-niepelnosprawna/ 

Jan M. nie oszczędził swojej rodziny, sąd też nie miał dla niego litości

O Autorze
-

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>