Elblążanka: Zostawiłam po urodzeniu dziecko w szpitalu. Czy jestem wyrodną matką?

3402
Wyświetleń

- Pozostawiłam moją córkę po porodzie w szpitalu. Wtedy to była dla mnie naturalna decyzja. Dziś jednak bardzo tego żałuję. Czy jestem wyrodną matką? – pisze elblążanka pracująca i mieszkająca w Londynie.

Do napisania tego listu skłoniła mnie informacja, którą przeczytałam w Waszej gazecie. Pisaliście na temat dzieci pozostawionych w szpitalu w Elblągu po urodzeniu. Ja mam też taką właśnie historię za sobą. Piszę do Was ponieważ poruszacie wiele trudnych tematów z tego miasta.

Dwa lata temu, po urodzeniu córki, postanowiła ją zostawić w elbląskim szpitalu. Aby poszła do adopcji. Nie miałam możliwości jej wychowania, a usunąć ciąży po prostu nie mogłam i nie potrafiłabym chyba.

Mój ojciec zmarł gdy miałam 4 lata. Mama odeszła po ciężkiej chorobie rok temu. Tu już mnie nic nie trzymało. Mój chłopak, Arek załatwił nam pracę w Wielkiej Brytanii. Praca ciężka, fizyczna ale dobrze płatna. Ja miałam wtedy 22 lata i wiele planów na przyszłość z moim chłopakiem. Przyszłość widziałam nie w Elblągu i nawet nie w Polsce. Koniecznie chciałam zacząć nowe życie w innym kraju i wśród innych ludzi.

Arek wyjechał pierwszy do Anglii, ja miałam dołączyć do niego za 2-3 miesiące a tu pozamykać nasze sprawy. Wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. To był dla mnie szok. Anglia czekała, praca ciężka też. Nasze warunki lokalowe jednak na pewno nie pozwalały nam na mieszkanie z małym dzieckiem. Ponadto Arek sam by nas nie utrzymał. To była dla mnie bardzo trudna decyzja. Mój chłopak naciskał na aborcję. Ja wiem, że teraz w Polsce dziewczyny walczą o liberalizację tego prawa. Ale ja nie mogłam usunąć. Jakoś też nie mogłam się przekonać do pozostawienia dziecka w oknie życia. Dlaczego? Bo musiałabym je wziąć do domu, zabrać ze szpitala. To nie wchodziło w grę. Chciałam aby moja córka od razu poszła do adopcji.

Wiem teraz, z biegiem czasu, że może zadziałałam egoistycznie. Myślałam tylko o swojej przyszłości, swoim chłopaku i o tym, że chcę z Elbląga wyjechać. Dziecko było dla mnie jak kotwica a ja chciałam uciąć wszystkie więzi.

Arek zaakceptował mój wybór i przez te miesiące do porodu wysyłał mi pieniądze. Ja mieszkałam w naszej wynajętej kawalerce. Pracowałam jeszcze dorywczo. Jakoś dałam radę. Do porodu. Po porodzie w szpitalu od razu zdecydowałam, że dziecko zostanie do adopcji. Nikt mi nie robił z tego powodu żadnych problemów. Po porodzie jeszcze wizyta w sądzie i potwierdzenie mojej decyzji aby nabrała mocy prawnej. W ośrodku adopcyjnym zapewniono mnie, że Amelka (bo tak ją po cichu nazywam) trafi do cudownej rodziny, która zapewni jej dobrą przyszłość.

Dobra, żałuję, tak żałuję. Nie ma dnia abym nie myślała o mojej córce. Jednak nie chcę niszczyć jej i jej nowej rodzinie życia. Często tu, w Anglii zastanawiam się jaką byłabym matką albo czy może ja jestem wyrodną matką? Takie myśli mnie nachodzą, gdy widzę kobiety z małymi dziećmi.

Wiem dziś, że to są bardzo trudne decyzje. Wtedy ciąża oznaczała dla mnie po prostu przeszkodę w zaplanowanej przyszłości. Teraz myślę, że to mogło być coś pięknego, co spotkało mnie w życiu. Dziś moim szczęściem cieszą się obcy ludzie. Choć cieszę się, że nie zdecydowałam się na aborcję. Mam nadzieję, że gdzieś tam, choć nie wiem gdzie, moja córka jest szczęśliwa.

Anka /imię zmienione/

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że rocznie w szpitalach pozostawianych jest ok. 700 noworodków. Adopcja jest najlepszym rozwiązaniem dla tego dziecka w sytuacji pozostawienia w szpitalu i ważne, żeby miało możliwość skorzystania z takiej drogi.

Nasze miasto żyło jakiś czas temu historią małego Alana, chorego chłopca pozostawione po porodzie w szpitalu. Alan na szczęście trafił do wspaniałej rodziny adopcyjnej, która obecnie walczy o jego zdrowie.

O tym pisaliśmy tu: http://fakty.elblag.pl/uwaga-tvn-o-chorym-chlopcu-z-jeglownika-nie-dawali-mu-szans-na-przezycie-zobacz-reportaz/

Magdalena Madeja pracowała w szpitalu wojewódzkim w Elblągu jako pielęgniarka. Zrezygnowała z pracy, którą kochała, aby być z synkiem, który potrzebuje bardzo intensywnej rehabilitacji i stałej opieki wielu specjalistów. To było najważniejsze.

Lekarze i pielęgniarki, pracujące w Oddziale Noworodka, Patologii i Intensywnej Opieki Noworodka Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu potwierdzają, że przypadki, kiedy dzieci są po urodzeniu pozostawiane w szpitalu, zdarzają się, niestety, dość regularnie.

– Tylko w ostatnich trzech miesiącach było troje takich dzieci- potwierdza lekarz neonatolog Danuta Gojlik.

fot. zdjęcie poglądowe/Wojewódzki Szpital Zespolony w Elbląg

Elblążanka: Zostawiłam po urodzeniu dziecko w szpitalu. Czy jestem wyrodną matką?

O Autorze
-

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>