Edmund Szwed: Elbląski Bank Komunalny uzdrowi finanse miasta

1355
Wyświetleń

Czy Elbląg może rozwijać się dynamicznie, a mieszkańcy żyć spokojnie, dostatnio, w poczuciu dumy ze swojego miasta? Edmund Szwed przekonuje, że tak może się stać, jednak pod warunkiem, że rządzący Elblągiem zmienią w końcu sposób myślenia o mieście i finansach publicznych

Panie Edmundzie, jak Pan ocenia obecną sytuację finansową i gospodarczą naszego miasta?

E.S.: Panie Redaktorze , by odpowiedzieć precyzyjnie na to pytanie, trzeba znać wiele parametrów ilustrujących stan finansów miasta. Z przekazu medialnego wiem, że mamy zadłużenie budżetowe na poziomie 370 mln zł. To stanowi znacznie ponad 60 procent całego budżetu miasta. Miasto ma problem z bieżącą obsługą zadłużenia, co stwarza kolejne poważne problemy. Elbląg więc, jest na równi pochyłej i nie dostrzegam w działaniach elbląskich polityków żadnych konkretnych pomysłów na zmianę tej tendencji.

Co Pan sądzi o propozycji prezydenta Witolda Wróblewskiego w sprawie pakietu uchwał przesuwających spłatę wyemitowanych obligacji?

E.S.: Tonący i brzytwy się chwyta! To rozwiązanie na bardzo krótki czas. Odsunięcie na kilkanaście lat spłaty długu po to, aby sięgnąć po kolejne środki, to dodatkowe zadłużanie miasta. To droga w ślepą uliczkę i elblążanie powinni zdawać sobie z tego sprawę. Na końcu tej historii, z którą będą musiały borykać się nasze dzieci i wnuki widzę niestety bankructwo miasta i jego upadek. Z mojej strony zgody nie ma, bym nie tylko ja, ale i moje dwie wnuczki były obarczane długiem wynikającym z nieudolności kolejnego prezydenta Elbląga.

Czy Pana zdaniem radni miejscy zachowają się rozsądnie głosując nad tymi uchwałami?

E.S.: Miejscy radni od 25 lat zachowują się tak, jak im pozwala ich zdolność rozumowania. Chcę zauważyć, że skutki braku roztropności z ich strony, są także dla nich i ich najbliższych również fatalne. To przez ich nieroztropne, nierozumne działania finansowe, miasto jest w takim stanie. Bezkrytyczne wykorzystywanie środków unijnych na inwestycje, które nie tylko nie generują dochodu, a wręcz obciążają budżet. Przykłady są powszechnie znane : EPT, CSB, no i „genialna”, zrealizowana obietnica wyborcza Jerzego Wilka, Centrum Rekreacji Wodnej – inwestycja, która w niewielkim stopniu rozwiązuje istniejące potrzeby, natomiast jest kolejnym balastem dla budżetu. Poza tym, brak reformy finansów miasta, nadmierne i bezzasadne wydatki w wielu dziedzinach budżetowych, a przede wszystkim brak wizji i kierunku rozwoju miasta, to główne grzechy zaniechania tych 25 lat władzy i rządów polityków w mieście.

Tak więc, niezależnie jak radni obecnie zagłosują, nie zmieni to ogólnej sytuacji finansowej miasta, która jest zła, wręcz tragiczna.

Jakie działania musi podjąć prezydent Elbląga, aby wyjść z kryzysu finansowego?

E.S.: Prezydent miasta powinien niezwłocznie podjąć takie działania , które w ciągu czterech lat tej kadencji samorządu zredukowałyby przynajmniej 30% zadłużenia miasta, co spowodowałoby, że Elbląg zacząłby się dynamicznie rozwijać. Oczywiście, już słyszę w tym momencie, jak obecni radni i władcy Elbląga oburzeni wykrzykują! Tak, ale skąd na to wziąć pieniądze? Spieszę zatem z odpowiedzią: z głowy Szanowni Państwo, z głowy!

Co Pan proponowałby na wstępie, w celu uzdrowienia kondycji finansowej miasta?

E.S.: Można uzdrowić ją realnie i skutecznie. Jednak nie jest moim celem na łamach gazet proponować rozwiązań finansowych dla aktualnych elbląskich polityków, ponieważ mentalnie nie są Oni zdolni tych rozwiązań przyswoić, a tym bardziej wdrożyć w życie. Miastem rządzą ciągle ci sami politycy, którzy nigdy nie musieli wykazywać odpowiedzialności . Ten brak odpowiedzialności u elbląskich polityków doprowadził Elbląg do tego stanu, w jakim jest obecnie. Proszę zwrócić uwagę na szczególny fakt, że w Radzie Miasta elbląski biznes nie ma swego przedstawiciela! Szczególny fakt, prawda?

Proszę podać jednak choć jeden sposób na wyjście z tej sytuacji?

E.S.: Sposobem na poprawę stanu finansów Elbląga i rozwiązanie jego problemów gospodarczych, jest stworzenie własnego banku, a następnie finansowanie przez ten podmiot samorządu. Tworzenie takiego banku, w polskich warunkach prawnych, jest w pełni realne, ponieważ banki takie mogą być tworzone indywidualnie, przez miasta i gminy lub też przez związki miast i gmin. Tezą wyjściową powinno być uzmysłowienie wszystkim, że pieniądz publiczny, jest własnością społeczności lokalnej, która go tworzy, płacąc podatki. Budżet gminy jest własnością jej mieszkańców, dlatego też budżet samorządu powinien służyć społeczności, która ów zasób tworzy, a nie stanowić ogromny biznes dla prywatnego sektora bankowego.

Zainicjowany proces tworzenia banków komunalnych rozpocząłby bankową repolonizacją przynajmniej pieniądza samorządowego. Banki samorządowe zarządzające pieniądzem lokalnym publicznym i prywatnym, stałyby się głównym mechanizmem rozwoju gospodarczego samorządów.

Finanse publiczne muszą służyć lokalnym społecznościom, a nie stanowić źródło gigantycznych zysków wyłącznie dla banków i to zwykle prywatnych.

Czyli oczekuje Pan od władz Elbląga zupełnie odmiennego sposobu myślenia o finansach publicznych, niż dotychczas oni praktykowali?

E.S.: Naturalnie, że tego oczekuję. Fundamentalnym sposobem, jest zmiana sposób myślenia o finansach miasta. Trzeba o te finanse dbać inaczej. Podam jeden przykład. Proszę się zastanowić, ile środków rocznie miasto zostawia bankom za obsługę? Dużo, bardzo dużo! A, co by się stało, gdyby obsługą finansów miasta zajmował się nie bank prywatny, żyjący z prowizji, a bank komunalny, miejski? Nierealne? Skądże znowu. To rozwiązanie świetnie funkcjonuje w krajach Europy Zachodniej, Niemczech, Austrii, Szwajcarii. Co więcej, polskie ustawodawstwo pozwala gminom w Polsce na prowadzenie usług bankowych, przez spółki prawa handlowego. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby nasze miasto taką spółkę powołało i do niej przystąpiło. Powołanie banku komunalnego pozwoliłoby na szybkie oddłużenie miasta, a następnie pozyskiwanie kredytów na zasadach bardziej dogodnych, niż oferują banki komercyjne.

Pieniądz publiczny w roku 2014 to ponad 200 mld zł. Tyle pieniędzy publicznych, My jako podatnicy, dostarczamy bankom komercyjnym w ciągu tylko jednego roku. Tymczasem gminy, aby móc funkcjonować, dokonywać inwestycji, muszą w tych bankach zaciągać kredyty. Płacimy więc odsetki, od swoich środków, lokowanych w bankach komercyjnych. Banki zaś właśnie z tego żyją, funkcjonują. W ten sposób tracimy ogromnie wiele.

Jakieś przykłady takich rozwiązań? Skąd taki pomysł?

E.S.: Przykładów na takie rozwiązania dostarczają samorządy z Niemiec, Austrii czy Szwajcarii. Modelowym rozwiązaniem jest system szwajcarski, w którym sieć banków komunalnych stanowi barierę, uniemożliwiającą przepływ pieniądza publicznego do prywatnych instytucji finansowych. Rozwiązanie jest proste. Założenie opiera się na fakcie, że pieniądze publiczne są własnością lokalnej społeczności, która płaci podatki. Budżet gminy jest więc własnością mieszkańców gminy. Budżet powinien więc służyć mieszkańcom, a nie stanowić dochód dla banków komercyjnych.

Taki system banków komunalnych w Polsce można stworzyć, a Elbląg mógłby tu być prekursorem takiego rozwiązania, które zatrzyma pieniądz publiczny w samorządzie.

Czy w Polsce mamy przykłady banków komunalnych?

E.S.: Oczywiście. Świetnym przykładem tworzenia tego typu instytucji przez samorząd, jest historia Banku Komunalnego S.A. w Gdyni. Powstał w 1992 r., a już od 1996 r. był notowany na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Od 1999 r. Inwestorem strategicznym dla Banku Komunalnego stał się Nordea Bank.

Od dłuższego czasu przedstawia Pan swoje koncepcje na gospodarczy rozwój miasta, proszę powiedzieć, jakimi powodami kieruje się Pan, zabierać głos w tej sprawie?

E.S. W Elblągu wiele rzeczy postawionych jest na głowie. Proszę zauważyć np. różnicę pomiędzy elbląskim biznesmenem, a miejscowym politykiem. Biznesmen , kiedy bankrutuje oznacza to dla niego ogromne kłopoty zawodowe i życiowe , natomiast polityk, np. jako prezes prowadzący firmę, na prowadzenia której otrzymuje dofinansowanie, doprowadza ją do bankructwa, staje się jej Prezesem Likwidatorem, by następnie zostać prezydentem Elbląga. Absurd? No i owszem, ale taka sytuacja niedawno miała miejsce w Elblągu. Wobec tego postanowiłem, że swoją wiedzę i doświadczenie udostępniając na rzecz elblążan i miasta, być może coś pozytywnego wniosę. Chciałbym, aby miasto dynamicznie się rozwijało, a mieszkańcy żyli w dostatniej, na co w pełni zasługują.

Czy władze miasta wsłuchują się w ten Pana „głos”, analizują Pana koncepcje? Ma Pan jakieś sygnały w tej sprawie?

E.S.: Władze miasta zachowują się tak, jakby Edmund Szwed nie był mieszkańcem Elbląga i w nim nie mieszkał. W poprzednich wyborach samorządowych, walcząc o urząd prezydenta miasta, zająłem trzecie miejsce. Nie jestem więc osobą anonimową. W wielu innych miastach w Polsce dzieje się inaczej. Tam włodarze miast chętnie sięgają po wiedzę i doświadczenie przedsiębiorców, ludzi z wizją. Nasuwa się pytanie, czy elbląscy politycy i urzędnicy znają się na wszystkim najlepiej i nie potrzebują żadnej pomocy i wsparcia, czy też panicznie boją się, by ktoś nie zakłócił ich błogiego spokoju?

Dziękuję za rozmowę.

E.S.: Ja również dziękuję i życzę memu miastu by stanęło na równe nogi i poradziło z tą trudną sytuacją.

Edmund Szwed: Elbląski Bank Komunalny uzdrowi finanse miasta

O Autorze
-

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>