CSB – kula u szyi elbląskiego budżetu. Zmian zaś nie widać!

605
Wyświetleń

Co roku budżet miasta dokłada do funkcjonowania Centrum Sportowo Biznesowego w Elblągu średnio 800 tys. zł. W tym roku, aby zmniejszyć koszty funkcjonowania lokalnej administracji, przeprowadzono w Ratuszu reorganizację. Efekt? Ponad 900 tys. zł oszczędności. Wniosek nasuwa się sam. Gdyby CSB na siebie zarabiało, albo chociaż wychodziło na „zero”, nie trzeba by być może szukać tak wielu oszczędności w samorządzie.

Prezydentura Witolda Wróblewskiego rozpoczęła się od hasła „szukamy oszczędności” i ten trend zaciskania pasa trwa w najlepsze. Reorganizacja magistratu przyniosła oszczędności rzędu ponad 900 tys. zł. Prezydent chciał szukać też wolnych środków w oświacie. Jednak protesty środowisk nauczycielskich na razie wyhamowały te działania.

Dlaczego prezydent Witold Wróblewski nie szuka oszczędności w funkcjonowaniu Centrum Sportowo Biznesowego?

Od 2007 roku, corocznie dokładamy do funkcjonowania tego obiektu ponad 800 tys. zł. Czyli przez prawie 8 lat, jeśli dobrze policzymy, na utrzymanie CSB z naszych podatków wydaliśmy już kwotę     ok. 7 mln zł! Kwotę, którą można by zasilać spółki miejskie, które tego potrzebują lub elbląską oświatę. Tymczasem topimy środki w obiekcie, który powinien na siebie sam zarabiać. Jednak tego nie robi. Dlaczego?

To dyrektor, nie manager

Odpowiedź jest prosta. Zarządza nim osoba, która o zarządzaniu nie ma żadnego pojęcia. Andrzej Bugajny nie był w stanie nawet swoich własnych przedsięwzięć biznesowych doprowadzić do sukcesu. Dlatego porzucił przygodę biznesmena i zaczął pracę w samorządzie. Za czasów prezydenta Henryka Słoniny, został dyrektorem Centrum Sportowo-Biznesowego.

Opinia mieszkańców Elbląga o działaniach Andrzeja Bugajnego? Jeden z komentarzy pod naszym wcześniejszym artykule o CSB:

„Władza się zmienia a dyrektor CSB dalej tkwi pomimo corocznych strat tego obiektu! Ale to Elbląg. Nie ma co się dziwić. W prywatnych spółkach dawno by wymieniono zarząd za takie wyniki ekonomiczne. Nie czekano by tyle lat. Za rok przecież będzie to samo. Może niech tym się zajmie ktoś młody ze świeżym ekonomicznym spojrzeniem. Mniej polityki a więcej ekonomii. Wstyd, aby taki obiekt przynosił straty. Myślę, że to i tak wołanie na puszczy. Polityka zawsze w Elblągu wygrywa z ekonomią!!! A może Prezydencie Wróblewski przerwie Pan to pasmo strat?”

Dyrektor Andrzej Bugajny utrzymał się na swoim stanowisku także za czasów kolejnych prezydentów: Grzegorza Nowaczyka oraz Jerzego Wilka. Jak to się stało, że w okresie, gdy kolejni włodarze robili czystki w spółkach i instytucjach miejskich, Andrzej Bugajny, mimo ponoszonych przez CSB strat finansowych, nadal utrzymywał stanowisko dyrektora? Odpowiedź proszę znaleźć samemu.

Zwłaszcza, że w 2012 r. urzędnicy miejscy skontrolowali działalność dyrektora Centrum Sportowo Biznesowego. Efekty kontroli były dla Bugajnego miażdżące. Wykazały, że dyrektor nie potrafi zarządzać takim obiektem. A jednak nie został zdymisjonowany (o tej kontroli i jej efektach napiszemy wkrótce).

Według danych CSB, w 2015 r. przeprowadzono zaledwie 90 imprez komercyjnych. Oprócz tego w obiekcie odbywają się również zajęcia sportowe dla elbląskich klubów i szkół.

Jak informuje portal info.elblag.pl, CSB zarabia na siebie poprzez sprzedaż biletów, dochodu z najmu czy reklam. W sumie udaje się w ten sposób zebrać ok 430 tys. zł. Jednak koszty funkcjonowania CSB wynoszą bagatela ok. 1 mln 262 tys. zł! Oznacza to, że Miasto musi dopłacić brakującą kwotę.

– Teoretycznie, gdyby nasze dochody można byłoby policzyć bez zajęć bezpłatnych, to żylibyśmy sobie jak pączki w maśle, ale niestety tak nie jest. Dlaczego dotacja Miasta musi wynieść 831 tys. zł po to, by z naszymi dochodami zbilansowało się do kosztów, jakie ponosimy – wyjaśnia Andrzej Bugajny.

Jak widać, Andrzej Bugajny nie kłopocze się problemem pozyskania w jakikolwiek sposób brakujących pieniędzy. Wie, że miasto z budżetu dołoży odpowiednią kwotę.

Słusznie więc mówi na sesjach Rady Miasta radny Ryszard Klim, że nasze miasto dokłada środki tam, gdzie nie powinno. CSB powinien zarządzać sprawny manager, który będzie potrafił wykorzystać atuty obiektu, aby ten na siebie zarabiał i nie drenował budżetu miejskiego. Dlaczego więc tak się nie dzieje?

Marnowany potencjał CSB

Centrum Sportowo Biznesowe na swoje stronie internetowej wymienia postawione przed instytucją zadania: świadczenie usług w zakresie sportu i rekreacji, stwarzanie mieszkańcom miasta i regionu warunków do uprawiania kultury fizycznej, organizowanie masowych imprez sportowych, organizowanie występów zespołów artystycznych, widowisk, spektakli i spotkań, zapewnianie odpowiednich warunków do treningów zawodnikom, pozyskiwanie imprez w celu promocji miasta, organizowanie imprez masowych o randze międzynarodowej.

Ile takich wydarzeń, biletowanych, zapewniających dochód budżetowy instytucji, odbywa się w ciągu roku? W 2015 r. zaledwie 90. Naprawdę nie ma się czym chwalić, ponieważ rok ma dni 360. Przede wszystkim dziwi brak informacji o organizacji targów branżowych, choć warunki do tego w CSB istnieją. Właśnie organizacja targów mogłaby przynieść Centrum realne dochody i pokryć prawie milionową stratę. O działaniach Andrzeja Bugajnego,  jego umiejętnościach,  sztuce zarządzania, marketingu i promocji najdobitniej zaświadcza  min.  ok.10 %  frekwencja na meczach rozgrywek piłkarzy ręcznych Meble Wójcik.

Zamiast tego CSB informuje o organizacji wystawy kotów czy o koncertach muzycznych. Ani słowa   o faktycznie dochodowych przedsięwzięciach autorstw CSB. Pobliska Ostróda zgarnia kolejne targi branżowe i budżety wystawców, podczas gdy hala CSB w Elblągu świeci przez większą część roku pustką. Co z tym robi Andrzej Bugajny? Jak widać niewiele. Wysiłek  Andrzeja Bugajnego sprowadza się w większości do wynajmu CSB, a to dyskwalifikuje Go jako dyrektora.

Zamiast dymisji, nagroda dla dyrektora

Ile więc miasto dołożyło w ubiegłym roku do funkcjonowania CSB? Według danych uzyskanych z Urzędu Miejskiego w Elblągu, dołożyliśmy do Centrum ponad 850 tys. zł! Obiekt, który powinien miastu przynosić dochody, pochłania zamiast tego z budżetu miasta prawie milion złotych rocznie. Ile ważnych spraw dla naszego miasta można by rozwiązać, gdyby uwolnić środki przeznaczane na funkcjonowanie Centrum Sportowo-Biznesowego? Całkiem sporo.

Zamiast tego, jakby w nagrodę za te „sukcesy” w zarządzaniu CSB, Andrzej Bugajny być może pokieruje wkrótce jeszcze większym przedsięwzięciem, czyli nowym Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji, które zostanie połączone właśnie z CSB. Takie rzeczy mogą się wydarzyć tylko w Elblągu.

CSB – kula u szyi elbląskiego budżetu. Zmian zaś nie widać!

O Autorze
-

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>