Co się dzieje w Domu Dziecka w Elblągu? Mamy kolejne, niepokojące informacje

3567
Wyświetleń

Powracamy do tematu elbląskiego Domu Dziecka. Tym razem otrzymaliśmy informacje, że wychowankowie mają pewne problemy z dostępem do swoich prywatnych rzeczy. Ponownie więc będziemy pytać o to dyrekcję Socjalizacyjnej Całodobowej Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Elblągu.

To, że w elbląskim Domu Dziecka dzieje się źle, wiemy od dawna. Zadziwia jednak postawa władz miasta, które do tej pory nie widziały żadnej potrzeby wzmocnienia nadzoru nad placówką czy zmianę dyrekcji, mimo iż radny Robert Turlej złapał na nieścisłości w zeznaniach dyrektor Barbarę Nalińską w sprawie pobicia chłopca na obozie wakacyjnym w Orkuszu.

- W otrzymanej odpowiedzi z dnia 17 maja  znajdują się sprzeczne informacje z tymi, które udało mi się ustalić bezpośrednio od osoby będącej na kolonii w Orkuszu. W informacji przygotowanej przez Referat Zdrowia można przeczytać, że pani dyrektor Domu Dziecka o fakcie pobicia dziecka dowiedziała się z Internetu dopiero dwa miesiące po tym zdarzeniu. Według moich ustaleń wychowawcy natychmiast po otrzymaniu informacji od komendanta obozu w Orkuszu zgłosili telefonicznie ten fakt pani dyrektor. Chłopiec wcześniej wrócił do Elbląga co również musiało być odnotowane – mówił radny. – Nie ukrywam, że sprawa jest delikatna i trudna do rozwiązania przede wszystkim ze względu na brak świadków zdarzenia. Na tej podstawie Komenda Miejska Policji w Prabutach podjęła decyzję o umorzeniu dochodzenia. Nie zwalnia to jednak nas od wyjaśnienia tej sytuacji, aby w przyszłości nie dochodziło do takich zdarzeń. Poinformowano mnie również, że na koloni w Orkuszu doszło również do innych mniejszych czynów np. uderzenie smyczą wychowanka. Tym bardziej stoję w przekonaniu, że sytuacja ta musi zostać jeszcze raz dokładnie zbadana.

Faktem jest, dyrektor Nalińska mijała się z prawdą, delikatnie mówiąc.

Odpowiedź prezydenta miasta jednak zaskakiwała. Mimo wielu informacji i faktów na ten temat, władze naszego miasta „umywają ręce” od tej sprawy. Nawet pomimo tego, że nie media, ale radny Turlej wskazuje na niepokojące fakty.

– Ten temat był już wyjaśniany. Policja umorzyła śledztwo w tej sprawie z uwagi na brak dowodów – odpowiadał prezydent miasta.

Więcej o tym pisaliśmy tu: http://fakty.elblag.pl/radny-robert-turlej-pyta-o-pobitego-chlopca-prezydent-wszystko-wyjasnione/

Kolejne niepokojące fakty dotarły do nas już jakiś czas temu. Oto relacja siostry chłopców, którzy również przebywali na tym nieszczęsnym obozie w Orkuszu. Kobieta w tym czasie starała się zostać rodziną zastępczą dla dwójki młodszych braci.

Wychowawcy kładli dzieci spać o 19.00 a sami chleli w swoim domku. Dzieci głodne i zaniedbane.  Pisałam z matką pismo, że nie wyrażamy zgody na wyjazd ich na tą kolonie ale oni i tak swoje zrobili. Miałam wtedy sprawę w toku i nic nie mogłam zrobić. Wyrok zapadł 23 sierpnia i zostałam wtedy już rodziną zastępczą dla braci ale to co tam przeszli to jest nie do opisania – pisze do nas.

Dodaje też w rozmowie, że dzieci były tam zaniedbane i głodne.

Kobieta porusza też wątek „znikania” bardziej wartościowych rzeczy, którymi czasami są obdarowywani wychowankowie elbląskiego Domu Dziecka.

- Rzeczy znikają. Dzieci to mogą potwierdzić. Ja jak pakowałam brata już do domu to było na końcu sierpnia to poprosił o buty, które dostał „na Mikołaja”, a schowane były cały czas w magazynie.  Dopiero przy mnie mu oddali. Buty dostał od sponsorów – Nike. Ale mogę potwierdzić, że wiele rzeczy które kupiłam chłopakom nie wróciły z pralni – opowiada kobieta, która wskazuje, że mimo iż jej brat dostał od sponsorów-darczyńców nowe buty, zostały one w placówce mu odebrane i schowane w magazynku. Nie mógł ich nosić.

Znamy też historię 12-letniego Pawła, który aby móc korzystać z własnego laptopa musiał napisać pismo o zgodę na to do dyrektor Barbary Nalińskiej, a ta miała mu na piśmie dopiero taką zgodę udzielić.

- To upadlające dla tych dzieci, którym pokazuje się, że nie mają prawa w tej placówce mieć nic swojego. Rzeczy im są zabierane i chowane w magazynie. Nie mogą mieć, bez zgody dyrekcji laptopa w pokoju – informuje nas Czytelniczka.

Czy w Domu Dziecka dochodzi do aktów przemocy wobec wychowanków? Tego nie wiemy na pewno i nie możemy tego potwierdzić. Jednak nasza Czytelniczka informuje nas o pewnym, niepokojącym zdarzeniu.

Chłopiec, który jest głuchy ma aparat na uszach nawet został rzucony o podłogę przez jednego z wychowawców to mi bracia i dzieci z domu dziecka opowiadali – pisze kobieta.

Kobieta ma także pretensje do dyrektor ośrodka, Barbary Nalińskiej. Opowiada historię z podręcznikami szkolnymi. Czytelniczka zabrała swoich dwóch braci do domu. Miała jednak obiecane, że chłopcy przed opuszczeniem placówki otrzymają podręczniki szkolne.

 Powiedziała mi (dyrektor Nalińska – od redakcji), że książki dla chłopców tj. moich braci są zamówione i jak ich odzyskam to mi je da, po czym we wrześniu jak przyszłam po książki to odesłała mnie do wychowawcy, a wychowawca powiedział, że dyrektorka kazała im nie zamawiać i tak mnie wyrolowała, że musiałam się zapożyczać, bo dla trójki dzieci książki kupić to dopiero wydatek – pisze do nas.

Mamy też relację darczyńcy z zagranicy, który postanowił kupić dla Domu Dziecka w Elblągu stoły do gry w tenisa stołowego.

- Kontakt był dobry, kiedy o tym rozmawialiśmy. Zakupiłem te stoły przez allegro, zapłaciłem i przekierowałem przesyłkę do Domu Dziecka – opowiada mężczyzna. – Mam całą korespondencję mailową. Kiedy już było po wszystkim, chciałem się dowiedzieć, czy dzieci grają na stołach, cieszą się itp. Kontakt niestety się urwał. Nawet nie wiem czy te stoły tam faktycznie stoją. Tak się właśnie mi odwdzięczono. Mieszkam za daleko, aby przyjechać do Elbląga i sam sprawdzić.

Dziękujemy za te wszystkie informacje. Mamy ich więcej, jednak ich weryfikacja zajmuje trochę czasu. Jeśli macie jeszcze jakieś informacje na temat sytuacji w elbląskim Domu Dziecka, piszcie do nas maile na adres: faktyredakcja@gmail.com. Każdemu gwarantujemy anonimowość.

Co się dzieje w Domu Dziecka w Elblągu? Mamy kolejne, niepokojące informacje

O Autorze
-

2 komentarzy

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • olcia
    Odpowiedz

    O chowanych rzeczach dzieci do magazynów się zgodzę. Jest grupa, gdzie wszystko chowają do magazynu. Dzieci nie dostają tych rzeczy do rąk własnych, a jeżeli już to np. orgynalne buty dostają tylko na jakieś wyjście. Do szkoły i na dwór chodzą w starych. Później z nich wyrastają i co im po prezencie od mikołaja.
    Co do stołów to tylko jeden stoi, ale i tak nie wiem czy to ten. Dzieci z niego korzystają i sprawia im to radość.

  • Dariusz Bogusławski
    Odpowiedz

    Tam nowa dyrektor powini powiesić.Jak tak mogą traktować te biedne niewinne dzieci.Ja 10 kat temu też byłem wychowankiem tego domu dziecka i nie było takich problemów jak dziś. Bo był spania dyrektor i opiekował się nami. A teraz tylko lica Sue pieniądze w kieszeni niż te biedne dzieci.Ja teraz mieszkam w Hiszpanii i prowadzę trzy firmy i zawienczam to tej placówce, że wyślem na człowieka.Dziekuje bardzo dla Pana dyrektora Francisco Dawgul. To był naj lepszy dyrektor. . Dzień kuje Darek B.