Atak na Elbląg! To było totalne zaskoczenie!

2277
Wyświetleń

To była jedna z najbardziej zuchwałych akcji w historii wojsk pancernych. 23 stycznia 1945 roku radziecka pancerna grupa zwiadowcza uderzyła prosto na ufortyfikowany po zęby Elbląg. I nikt jej nawet nie zauważył. Jak do tego doszło?

31. Kirowgradzka Brygada Pancerna Gwardii była właśnie zaangażowana w walki o zdobycie Iławy, kiedy przydzielono jej nowe zadanie. Dowódca 29 Korpusu Pancernego gen. Małachow, rozkazywał brygadzie natychmiastowe wyjście z miasta i niezwłoczne natarcie na północ, w kierunku Elbląga. Zgodnie z zarządzeniem dowódcy 2. Frontu Białoruskiego, marszałka Rokossowskiego, rejon Elbląga, Pasłęka i Młynar miał zostać uchwycony do 24 stycznia 1945 r.

Kierunek Elbląg

Dowodzący brygadą ppłk Aleksandr Pokołow nie był zachwycony. Dwudziestostopniowe mrozy i gruba pokrywa śnieżna skutecznie utrudniały ruchy jego oddziałów. Lotnictwo było uziemione.

Niepokoił się też brakiem informacji o nieprzyjacielu, jego liczebności i rozmieszczeniu oddziałów. Musiał się dowiedzieć, co jego brygada może spotkać na swojej drodze.

Ppłk Pokołow zdecydował więc, że na czele brygady pójdzie pancerny oddział wydzielony, który będzie torował drogę, oraz rozpoznawał stanowiska i siłę Niemców. Jego wybór padł na 3 batalion czołgów pod dowództwem kpt. Gienadija Lwowicza Diaczenkę.

3 batalion miał ruszyć z rejonu Iławy w kierunku na Zalewo, i przeć na Elbląg. Oczywiście tak szczupłymi siłami nie można było pokusić się o zdobycie miasta, dlatego należało obejść je łukiem od wschodu. Czołgi Diaczenki miały zakończyć swoją trasę w Rubnie Wielkim, na północ od Elbląga, nad samym Zalewem Wiślanym, i tam oczekiwać na resztę brygady.

Szykowała się więc akcja w iście kawaleryjskim stylu. Radzieckie czołgi miały w ciągu doby do przebycia około 90-100 km, w nieznanym sobie terenie i przy niesprzyjającej pogodzie. Widoki tankistów na przeżycie były co najmniej marne.

Pancerny zagon rusza

Grupa pancerna Diaczenki wyruszyła we wtorek 23 stycznia, wcześnie rano. Padał gęsty śnieg i było przenikliwie zimno. 3 batalion liczył zaledwie 9 maszyn T-34/85 (na 21 etatowych). Na czele podążał trzy czołgi plutonu ppor. Andrieja Alejnikowa, z desantem w postaci zwiadowców ppor. Bieriegowa.

Pozostałe T-34 batalionu wiozły na pancerzach pluton fizylierów. Zgodnie z rozkazem nie wolno było otwierać ognia. Używanie radiostacji dopuszczono tylko w nagłych wypadkach. Chodziło o to, by jak najbardziej opóźnić moment, w którym Niemcy dowiedzą się o radzieckich pancerniakach.

Czołgi posuwały się bez przeszkód. Czasem napotykały kolumny niemieckich uchodźców. Jeden z czołgów zderzył się nawet z furmanką, którą zepchnął do rowu. Dwa razy radzieckie tanki rozminęły się z nieprzyjacielskimi kolumnami transportowymi, które po prostu zjechały im z drogi. Najprawdopodobniej Sowieci, w śnieżnej zadymce, zostali wzięci za swoich.

W takich warunkach wozy 3. batalionu dojechały do Pasłęka, za którym Diaczenko zarządził postój. Zorientowano się wówczas, że brakuje dwóch T-34, które prawdopodobnie zagubiły się w wąskich uliczkach pruskiego miasteczka. Choć równie dobrze, znając ich legendarną „niezawodność”, mogły zepsuły się gdzieś po drodze. Należało teraz podjąć decyzję: co dalej? Jak na razie czołgi nie napotkały żadnego oporu. Rozkazy przewidywały, że Diaczenko ma ze swoimi czołgami obejść Elbląg od wschodu. Tymczasem okazało się, że taka droga… w ogóle nie istnieje. Radziecki dowódca postanowił zaryzykować i przedrzeć się przez miasto.

Festung Elbing

Niemcy dość dobrze przygotowali Elbląg do obrony. Dopiero co rozbudowano umocnienia polowe, składające się z trzech linii rowów, zapór przeciwczołgowych i przeciwpiechotnych, stanowisk broni maszynowej i przeciwpancernej. W Elblągu znajdowała się też masa wojska, około 40 różnych jednostek. Zgromadzone w mieście zapasy miały wystarczyć, na co najmniej dwa miesiące oblężenia.

Jeden fakt przemawiał na korzyść Sowietów. Na dobrą sprawę w Elblągu nikt jeszcze poważnie nie myślał o nadejściu wojsk nieprzyjaciela. Co prawda przez ulice przewalały się tłumy uciekinierów, ale poza tym miasto żyło normalnie. Funkcjonowały sklepy, kawiarenki, bary, kino, słowem prawdziwa idylla w tych trudnych wojennych czasach. Nikt nie przypuszczał, że sielanka skończy się lada dzień.

Bolszewicy na ulicach!

Radzieckie czołgi dojechały do Gronowa Górnego, około 7 km przed Elblągiem. Tam pancerniacy dołączyli do wielkiej kolumny uchodźców, zmierzających do miasta. W ten sposób ominęli linie obronne. I w dalszym ciągu nikt ich nie rozpoznał.

Pierwsza przeszkodą, jaką napotkali, była nieprzyjacielska kolumna transportowa. Taranować i nie zatrzymywać się – rozkazuje Diaczenko. Czołowy T-34 ppor. Alejnikowa otwiera ogień z kaemów. Słychać dźwięk gniecionych blach. Pozostałe dwa czołgi jego plutonu również nie próżnują i niemieckie samochody zostają dosłownie zmiecione z drogi. Batalion rusza w kierunku centrum. Z niewielkiego wzniesienia widać lotnisko. Tym razem odzywają się działa prowadzącego plutonu. Na ostrzelanym lotnisku widać liczne pożary.

Następnie czołgi ruszają w kierunku centrum. Wjeżdżają na wypełniony uchodźcami Plac Dworcowy, tuż przy stacji kolejowej. Rozpoczyna się bezlitosna masakra cywilów, w tym kobiet i dzieci. Do akcji włączają się także zwiadowcy i fizylierzy. Sowieci następnie ruszają dalej. Kluczą ulicami miasta. Dopiero teraz Niemcy otrząsają się z letargu. Batalion zostaje ostrzelany. Strat, jak na razie, nie ma żadnych.

Bój w egipskich ciemnościach

Na ulicach zapada ciemność. Na polecenie władz miejskich wyłączono latarnie. Diaczenko rozkazuje włączyć czołgowe reflektory. W ich blasku widać samochody holujące działa przeciwlotnicze. Pluton Alejnikowa dostaje rozkaz zlikwidowania ich. Trzy radzieckie czołgi uderzają ponownie taranem.

Czołg podporucznika przedziera się przez to pobojowisko i wjeżdża do restauracji pełnej niemieckich żołnierzy. Zapada się strop. Maszyna wycofując uderza w jadący właśnie tramwaj, przewraca go. Alejnikow, w tym momencie, zostaje tylko z dwoma czołgami swojego plutonu. Nigdzie nie widać pozostałych wozów batalionu.

Tymczasem Diaczenko przeżywał ciężkie chwile. Jego czołg został trafiony pociskiem z działa przeciwlotniczego i zapalił się. Na szczęście załoga ewakuowała się w porę. Diaczenko przesiadł się do innej maszyny i kolumna ruszyła dalej.

W międzyczasie Alejnikow, będący daleko w przodzie, na rozkaz dowódcy zawraca. Chce dołączyć do reszty batalionu. Jego pluton dociera do miejsca gdzie leży wywrócony tramwaj. Tam niespodziewanie T-34 podporucznika otrzymuje trafienie z nieprzyjacielskiego działa.

Maszyna jest nieznacznie uszkodzona, najważniejsze jednak, że pozostaje na chodzie. Ranny zostaje za to kierowca-mechanik, sierżant Kamieniew. Ogień nieprzyjacielski staje się coraz gęstszy. Alejnikow sam zasiada na miejscu kierowcy i pluton rusza dalej. Czołgi zatrzymują się na chwilę przy płonącym T-34 kpt. Diaczenki, a następnie ruszają na północ. Udaje im się dogonić resztę batalionu już za miastem, około godz. 22.00.

Zadanie wykonane

Grupa pancerna kpt. Diaczenki dojechała do Rubna Wielkiego i zajęła stanowiska obronne. Tam, następnego ranka, radzieckim czołgistom udało się jeszcze zniszczyć niemiecki skład kolejowy i kilka barek na Zalewie Wiślanym. Reszta brygady dotarła do nich w godzinach popołudniowych.

Po rajdzie radzieckich pancerniaków w mieście wybuchła panika. Kierownictwo NSDAP, dotychczas oporne w tej kwestii, nagle nakazało ewakuację ludności cywilnej. I choć szybko ten rozkaz odwołano, nic nie było już w stanie zapobiec chaosowi, jaki zapanował. W krótkim czasie drogi w kierunku Gdańska zaroiły się od uchodźców, opuszczających miasto z obawy przed Armią Czerwoną.

Rosjanom nie udało się zdobyć miasta z marszu, jak planowano. Zaalarmowani Niemcy dobrze się przygotowali do obrony. Jeszcze tego samego wieczoru skutecznie odparli czołgi 29 KPanc. gen. Małachowa próbujące, śladem Diaczenki, wedrzeć się do Elbląga. Ostatecznie miasto padło, po krwawych bojach, 10 lutego 1945 roku.

Źródło: http://ciekawostkihistoryczne.pl/2015/01/11/czy-kolumna-czolgow-moze-potajemnie-przekrasc-sie-przez-wielkie-miasto/2/

Atak na Elbląg! To było totalne zaskoczenie!

O Autorze
-

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>