Analiza. Nerwowe zmiany w EPEC. Chodzi o wybory samorządowe czy o ciepło dla elblążan?

590
Wyświetleń

Lakoniczne oświadczenie prezydenta Witolda Wróblewskiego w sprawie zmian w EPEC rodzi więcej pytań i wątpliwości niż podaje konkretnych i jasnych rozwiązań. O co więc może chodzić w sprawie tych nagłych, niespodziewanych zmian w jednej z najważniejszych spółek w mieście?

Listopad 2016. Prezydent Witold Wróblewski powołuje na stanowisko prezesa EPEC Krzysztofa Krasowskiego. Prezydent wówczas komplementował Krasowskiego.

-  Krzysztof Krasowski, związany z branżą energetyczną i ciepłowniczą – mówił w listopadzie 2016 r. prezydent Wróblewski. – Pracował na stanowiskach dyrektorskich w firmie ENERGA. Natomiast od 2015 r. był prezesem zarządu spółki ENERGA Kogeneracja w Elblągu. Nowy prezes EPEC nie jest związany z żadną partią polityczną. Jest merytorycznym, bezpartyjnym fachowcem.

Mija nieco ponad rok i okazuje się, że prezes EPEC już nie spełnia oczekiwań prezydenta Witolda Wróblewskiego. Oficjalnie chodzi o fakt, że wybrana została opcja zapewnienia kolejnej, długoterminowej umowy z Energą na dostawę ciepła dla elblążan. Prezydent zaś jest sceptyczny do takiej opcji i nie chce słyszeć o umowie długoterminowej.

Nagła, piątkowa zmiana w EPEC została dość lakonicznie wytłumaczona elblążanom.

- Działania podjęte przez dotychczasowy zarząd nie były dla mnie satysfakcjonujące. Uznałem, żeby wykorzystać szansę, jaką jest dofinansowanie inwestycji z funduszy norweskich. Trzeba w trybie pilnym przystąpić do opracowania modelu docelowego zaopatrzenia miasto w ciepło. Trzy nowe nazwiska to osoby, które podejmą temat jak najszybszego przygotowania tego dokumentu – mówi na łamach lokalnej prasy prezydent Witold Wróblewski.

Mówiąc jaśniej, prezydent Wróblewski chce sięgnąć po potężne środki z funduszy norweskich na budowę niezależnego źródła ciepła dla elblążan. Prezes EPEC Krzysztof Krasowski uznał natomiast, że jedyną realną opcją zapewnienia elblążanom ciepła jest umowa ze spółką ENERGA.

- Obecnie mamy cenę jedną z najwyższych w Polsce. Nie może być tak, że miasto cały czas będzie stawiane pod ścianą przez jedną spółkę, że taryfy będą podnoszone bez naszego na ich cenę. To jest metoda kosztowa, która jak pokazał pan prof. Nowak, w różnych miastach przechodzi do historii. Tam wprowadza się konkurencyjność i wykorzystanie środków zewnętrznych – mówił prezydent Wróblewski.

Jak przekonuje jeden z lokalnych portali ta decyzja prezydenta Wróblewskiego to pokłosie spotkania z prof. Wojciechem Nowakiem z Akademii Górniczo-Hutniczej podczas seminarium „Gmina samowystarczalna energetycznie”, które tydzień temu dobyło się w Elblągu.

Pytanie – dlaczego tej koncepcji, na polecenie prezydenta Witolda Wróblewskiego nie może realizować dotychczasowy prezes EPEC? Skąd ta nagła zmiana?

Czy można zakładać, że jedno spotkanie z naukowcem i niecały tydzień czasu spowodował tak drastyczne i ostre działania prezydenta Witolda Wróblewskiego? Czy może chodzić o coś całkiem innego?

Prezydent Witold Wróblewski wskazuje, że zależy mu na działaniach, które doprowadzą do obniżenia kosztów ciepła przynajmniej o 20 procent dla mieszkańców. Jednak to właśnie ENERGA deklarowała, że przy podpisaniu umowy długoterminowej i przejęciu przez spółkę kotłowni przy ul. Dojazdowej koszty ciepła mogą spaść.

Energa planuje bowiem dużą inwestycję w naszym mieście. Będzie ona dotyczyła budowy oczyszczalni spalin za kwotę prawie 137 mln zł.

– Zakładamy, że dzięki realizacji tego wariantu ceny ciepła w Elblągu nie powinny wzrosnąć. W przypadku, gdyby Energa przejęła także produkcję ciepła w kotłowni na ul. Dojazdowej, to ceny spadłaby nawet o 13 %  – mówił Krzysztof Żochowski, prezes Energi Kogeneracja.

Co więcej, prezes EPEC Krzysztof Krasowski, przeprowadzając dialog techniczny, przeanalizował wszystkie realne scenariusze dostarczania ciepła dla elblążan. Nie było żadnych złudzeń – jedyną rozsądną opcją jest korzystna dla miasta umowa z Energą. Inne warianty, jak budowa własnego źródła ciepła, nie wchodziła w grę.

Jednak przedstawiciele spółki ENERGA wręcz sugerowali, że nie są w stanie prowadzić rzeczowych negocjacji z władzami Elbląga. Wszystkie propozycje energetycznej spółki miały być torpedowane przez elbląski samorząd.

Czy więc chodzi teraz jedynie o mocny blef prezydenta wobec Energii, aby wzmocnić pozycję przetargową Miasta w dalszych negocjacjach z energetyczną spółką? Czy Witold Wróblewski faktycznie stawia wszystko na jedną kartę i będzie dążył do znalezienia alternatywnego źródła wytwarzania ciepła. Może zaś chodzi całkiem o coś innego – o przejęcie przez „prezydencką opcję” spółki EPEC przed nadciągającymi wyborami samorządowymi?

Wydane w piątek rano oświadczenie prezydenta Witolda Wróblewskiego w sprawie zmian w EPEC praktycznie nie przynosi żadnych konkretnych rozwiązań czy kierunków działań Miasta. Rodzi więcej pytań i wątpliwości niż rzuca jasne światło na plany prezydenta wobec naszej spółki ciepłowniczej.

Jeśli to gra prezydenta z Energą, to jest to rozgrywka mocno ryzykowna, a stawką w tej grze są ciepłe grzejniki w mieszkaniach elblążan już za dwa lata.

Jak trafnie zauważył radny Ryszard Klim na jednym ze spotkań Komisji Gospodarki Rady Miasta, właściwie nie mamy wyjścia i jesteśmy postawieni „pod ścianą”. Ani miasta, ani spółki EPEC po prostu nie stać na budowę własnego, niezależnego źródła ciepła. Energa z kolei chce mieć gwarancję zwrotu inwestycji i straszy, że jeśli Elbląg nie zdecyduje się szybko na zawarcie odpowiedniego porozumienia, spółka może „zmienić swoje priorytety” – czyli mówiąc wprost może przestać interesować się swoją ciepłownią w Elblągu po roku 2020.

Analiza. Nerwowe zmiany w EPEC. Chodzi o wybory samorządowe czy o ciepło dla elblążan?

O Autorze
-

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>